7 – sen

Śnił mi się terapeuta.
Byłam z rodziną na jakimś obozie terapeutycznym. Akcja rozgrywała się ci chwilę gdzie indziej. Dom rodzinny. Las. Psychiatryk. Jednak to wciąż był ten sam obóz. Atakowali mnie. Zasypywali zarzutami. Byli w tym bardzo agresywni. On stawał w mojej obronie.
Nie wytrzymywałam negatywnych emocji, których od nich dostawałam. Uciekałam. Siadałam gdzieś na uboczu zwinięta w kłębek. Przychodził do mnie. Kucał obok. Kładł rękę na mojej głowie. Milczeliśmy. A ja wtedy czułam się tak bezpiecznie…

Podziel się!

1 – w domu

Od wielu lat byłam gościem popularnej platformy blogowej. Teraz w końcu jestem u siebie.
To moja druga i ostateczna przeprowadzka.

Od jakiegoś czasu nie pisałam. Straciłam zupełnie wenę. Nie piszę nic. Ani bloga, ani książek.
Cały mój czas wypełnia praca zawodowa.

Miesiąc bez terapeuty minął szybko. Bez żadnych odpałów i robienia głupot.

Pierwsza sesja po przerwie bardzo mnie stresowała. Gdy na nią szłam, przeszło mi przez myśl żeby tam nie iść. Poszłam.
Całe czterdzieści pięć minut byłam spięta.
– Dalej się pani stresuje?
Zapytał terapeuta pod koniec sesji.
– Tak.
– Reguje pani tak, jakbyśmy się w ogóle nie znali.
To prawda. Więź która jest między nami jakby się osłabiła. Wstydziłam się go.
Cały dzień miałam rozstrój żołądka.
Dzień później, na kolejnej sesji, było już lepiej.

Wciąż po wyjściu z gabinetu mam do siebie żal, że mówię za mało. Że źle wykorzystuję ten czas.

Dwudziestego szóstego zaczynam szkołę.

Podziel się!