761 – ogłoszenie ważne

Ogłaszam wszem i wobec, że zakończyłam przygodę z pisaniem.
Nie mam już siły na hejterów i tony krytyki (tej uzasadnionej i nie). Postanowiłam postąpić tak, jak poradzili mi na grupie książkowej. Skoro nie umiem pisać, powinnam znaleźć sobie inne hobby, bo moje książki to szmiry, chłam i wypracowania gimnazjalisty pisane na kolanie.
Mam dość, nie zniosę tego więcej. I bez tych rewelacji nie chce mi się żyć.
Także pa pa, pisarski sensie życia.
Zeszycie, długopisie… już się nie spotkamy, nie przeżyjemy więcej przygód.
To koniec.
Oficjalnie kończę swoją „pisarską karierę”.
Na wieki wieków.
Amen.

Podziel się!

742 – frustracja

Ostatnio pan M. uświadomił mnie, że bardzo źle znoszę frustrację. Mam bardzo niski próg odporności na nią.
Kiedy tylko pojawia się jakiś problem, od razu chcę rezygnować i uciec. Czy to rzucić pracę, czy w myśli samobójcze lub przymusy autoagresywne.
Zdecydowanie muszę nad tym pracować. Przecież nie mogę za każdym razem sięgać po Lorafen, jak zrobiłam to dzisiaj.
Tak dużo już przepracowałam, zmieniłam. Ale wciąż jest wiele do zrobienia. A mnie znów towarzyszy lęk, przed zakończeniem terapii. Dlaczego?
– Co jeszcze chciałaby pani w sobie zmienić? – Zapytał niespodziewanie pan M. na ostatniej sesji.
Początkowo wpadłam w panikę, bo nie wiedziałam, co odpowiedzieć. Jednak po chwili zastanowienia, przypomniałam sobie.
– Na pewno tę niechęć przed seksem. Niestabilność, która wciąż jest.
– Nieumiejętność znoszenia frustracji. – Dodał terapeuta.
Przytaknęłam i nie umiałam znaleźć nic innego. I wtedy pojawił się kolejny lęk – przed zakończeniem terapii.

Podziel się!

741 – bierz życie za rogi. I żyj!

Żeby nie było, że piszę tylko, gdy jestem przybita…

Obudziłam się dziś rano i powiedziałam sobie:
– Mrówczyńska, kurde, nie ma się co smucić! Wstań, złap życie za rogi. I żyj!
Dzień upłynął mi w dobrym nastroju.

Kiedy paliłam fajkę na balkonie, pierwszy raz zaobserwowałam bawiące się wróbelki. Jeden z nich przysiadł na gałęzi z piórkiem w dziobie. W pewnym momencie wypuścił je. Pióro zaczęło majestatycznie spadać. Drugi z wróbli poderwał się z gałęzi i chwycił je w locie. Po czym to on usiadł na drzewie i puścił piórko. Pierwszy wróbel pikował, by je złapać. I tak na zmianę. Przepiękny to był widok. Bo to wiosna!

Podziel się!