698 – list

Wpadłam na pomysł napisania listu do pana M., w którym napisałabym wszystko to, co chciałam mu powiedzieć przez trzy i pół roku, a czego nie zrobiłam, bo lęk był zbyt duży.
Dałabym mu go do przeczytania na sesji.
A gdyby odmówił? I powiedział, żebym sama przeczytała? No właśnie. I tu pojawia się problem. Jest we mnie zbyt wiele wstydu. A wstydzę się również tego, że się wstydzę. Także ten… Wstydu jest we mnie po uszy.
Dlatego pewnie nie zdecyduję się na ten krok.

Choć z drugiej strony w sobotę przełamałam lęk i było to wspaniałe uczucie. Zrobiłam coś dobrego i pozytywnego…

Podziel się!

692 – bezsensie, witaj

Oo, bezsens! Bezsens mnie odwiedził! Tak dawno go nie było. Miło pana widzieć, bezsensie.
Rano próbowałam pisać. Nie postawiłam ani jednej litery. Potem stwierdziłam, że poczytam. Przeczytałam dwie strony. Wstałam z łóżka z mocnym postanowieniem przepisywania Bohemy na komputerze. Skończyło się jedynie na otwarciu pliku i gapieniu w migający kursor.
Jak ja kocham ten stan! Całkowitej bezproduktywnosci. Czas leci między palcami a ja płaczę, że mam go coraz mniej.
Panie M., ratuj mnie!

Podziel się!

691 – źle jest, smutno jest

Znowu – powiecie.
Ano znowu. Nic na to nie poradzę. Za pięć dni spotkanie, a ja że stresu dostałam okres o kilka dni za wcześnie. Od rana jestem na Lorafenie.
Czego ja się tak bardzo boję? W sumie sama nie wiem.
Ten smutek. Ten bezsens. Czy wróciły jako samospełniająca się przepowiednia?
Bo przecież podświadomie założyłam, że przed spotkaniem mi się pogorszy. Bo jakże mogłoby być inaczej?
– Ma pani pomysł skąd ten smutek? – Zapytał dziś terapeuta.
– No właśnie nie wiem…
– A co sie pani z nim kojarzy?
Pierwsze, co mi przyszło na myśl pozornie nie miało związku z tematem naszej rozmowy.
– Kiedy byłam młodsza, że wszystkiego rezygnowałam. Rodzice nie pozwalali mi wyjeżdżać np. na Woodstock. Potem już sama nie chciałam. Bałam się. Pytałam ich o zgodę i miałam nadzieję, że się nie zgodzą.
Gdy o tym mówiłam, pomyślałam sobie, że jakaś część mnie chce nie dojść na te Targi. Może stąd ten smutek? Z obawy, że mogę zasabotować własne spotkanie autorskie? Może…
Niemniej jednak jest mi tak smutno. Jest mi tak źle…

Podziel się!

689 – byłam w ciąży!

Nie no, to był tylko sen. Pojebany sen.

Byłam w ciąży i wzięłam tabletkę wczesnoporonną. Ssałam ją w ubikacji. Nagle zaczęłam krwawić. Spanikowałam. Czyżby tabletka już zadziałała?
Poroniłam. Urodziłam sporego, martwego niemowlaka. Spojrzałam na tego zakrwawionego człowieczka ze łzami w oczach i wyszeptałam „Anulka”… To byłam ja! Urodziłam sama siebie!

Po przebudzeniu sporo na ten temat myślałam. Doszłam do wniosku, że ten niemowlak to moja twórczość. A tabletka to ten cały hejt i krytykanctwo. Jeśli będę je brać tak do siebie, stracę to, co dla mnie najcenniejsze.

Podziel się!