678 – ta cholerna pustka…

Od wczoraj jestem na Lorafenie. Wróciła ta cholerna pustka. Wróciły pieprzone smutek i rozpacz.
Czyżby za dużo dobrego działo się ostatnio w moim życiu? Za dużo kroków oznaczających zdrowienie?
Udany wywiad, ujawnienie swojego wyglądu, sprzedaż papierowej Autoterapii, dobry nastrój i duma z siebie. Czyżby mój chory umysł zapragnął mnie ukarać, bo za dobrze sobie radziłam?
Łzy. Wcale nie przynoszą ukojenia. Rzeźbią w policzkach bolesne ścieżki. Wypalają oczy piekącym bólem. Tego bólu przecież nigdy za wiele w cholernym życiu.
Dlaczego? Dlaczego nie może być po prostu dobrze? Dlaczego trzeba odpokutować każdą dobrą chwilę?

Poprosiłam o spotkanie z psychiatrą. Doktorze, czy poradzisz coś mądrego? Wiem, co powiesz. Że było dobrze i musiałam to zniszczyć…

Podziel się!

674 – znam już termin spotkania z Czytelnikami!

Kochani, ustaliliśmy z Wydawnictwem, że spotkanie odbędzie się 1 grudnia o 15:00. Adres: ul. Wystawowa 1, Wrocław. Zapraszam wszystkich serdecznie!

A co u mnie?
Rzucam palenie. Dziś trzeci dzień bez fajki (wczoraj spaliłam jedną, taki wypadek przy pracy).
Oprócz tego jest we mnie smutek. Pan M. tłumaczy mi, że ten smutek będzie się pojawiał i to nic niezdrowego. Ale ja za każdym razem wpadam w panikę, że wraca kryzys. Chyba nigdy się do tego nie przyzwyczaję.
Za oknem szaro, buro. Tak samo czuję się ja. Coś we mnie pada, w środku. Nie łzy, ale jest źle.
Dużo myślę o Targach. O tym, że Was poznam. Że Wy po tylu latach poznacie mnie. Z jednej strony jestem bardzo podekscytowana, ale z drugiej… bez Lorafenu się nie obejdzie.

Do zobaczenia we Wrocławiu!

Podziel się!

670 – zabrakło Autoterapii!

W Empiku zabrakło Autoterapii! W PWN tak samo.
Ale nie martwcie się, Wydawnictwo planuje dodruk. Poza tym książkę można jeszcze kupić m.in. na Allegro, Bonito.pl i w księgarni Wydawnictwa.

A co u mnie?
Po kilku dniach intensywnego szczęścia nadszedł smutek. Nie wiem, czym jest spowodowany. Sesja dopiero w czwartek. A mnie tak bardzo nie chce się pracować…

Podziel się!

668 – szczęście

Jestem taka szczęśliwa! Fruwam z radości! Przez to nie mogę się skupić na pracy zarobkowej, hehe.
Wiecie co, gdyby ktoś powiedział mi kilka lat temu, że będę pisać i wydawać książki, że będę kochać życie – wyśmiałabym go.
Gdy teraz sobie pomyślę o tym całym bólu, cierpieniu, nienawiści do siebie, życia… robi mi się przykro. Zmarnowałam dużą część swojego życia, próbując się unicestwić. Postępująca autodestrukcja skutecznie obrzydziła mi życie. Na szczęście jest to odwracalne. Nie ma takiego bagna, z którego nie da się wyjść. Nie wierzę, że takowe istnieje. Patrzcie na mnie. Jestem tego żywym przykładem!

A tak na marginesie, można już zamawiać Autoterapię w Empiku – do domu lub salonu:
KUP TERAZ W EMPIKU!

Podziel się!

660 – sens znów poszedł się…

Sens znów poszedł się jebać. I chyba nie ma zamiaru wracać.
Napisałam dziś kawałek rozdziału i zamknęłam zeszyt.
Jest mi smutno. Łzy cisną się do oczu. Mrówek powtarza, że piszę pierdoły i chyba mu uwierzyłam. Znów zastanawiam się nad porzuceniem pisania. Szkoda czasu. Mam z tego marny grosz i nic więcej. Powinnam skupić się na pracy i zarabianiu pieniędzy, którymi tak gardzę.
Brak sesji od miesiąca daje się we znaki. We wtorek terapia. Nareszcie…

Podziel się!