619 – czy to koniec równi pochyłej?

Terapeuty nie ma. Pisałam z nim i wygonił mnie do psychiatry. Psychiatra dał mi trzy antydepresanty do przetestowania, zwiększył dawkę neuroleptyka i przepisał Lorafen 2,5mg. Sam z siebie, nie musiałam nawet prosić.
W końcu zna mnie już kilka lat. Wie, jak się kończy moje pikowanie w dół. Jak dramatycznie wtedy się robi.
Dziś dopytałam pana T. Mogę brać do 5mg lorazepamu na dobę. Rano mnie uspokoił. Powoli pracowałam przez sześć godzin. To dużo, jak na ostatni czas. Wieczorem benzo zaczęło schodzić i znów silne przymusy i brzydkie myśli. Poszło kolejne 2,5mg Lorafenu. Niech już nie będzie źle…

Podziel się!

615 – emocjonalna nawałnica pustki

Trwa we mnie nawałnica emocji. Nie wiem, co czuję. Nie wiem, co myślę. Czuję i myślę wszystko i nic. Nawałnica emocji, a jednak przeraźliwa pustka.
Jestem małym dzieckiem, zagubionym we mgle. Wołam mamę, ale odpowiada tylko echo. Przytulam się do zimnej ziemi. Biegnę na oślep, tuż nad przepaścią.
Czarna otchłań pochłania mnie. Woła to, co było. Nie chce przyjąć to, co będzie.
Nie potrafię skupić się na pracy.
Znalazłam w Internecie zdjęcie z oddziału psychiatryka, w którym byłam. Fotografia mojej sali, mojego łóżka. Tego drzewa, na którego gałęzi siedział wróbel, o którym pisałam w „Psychiatryku”, gdy zazdrościłam mu wolności. I skrzydeł. To wszystko sprawia, że chcę powrotu tam. Powrotu za kraty. Poczucia bezpieczeństwa, które tam zyskałam. Choć bezpieczna nie byłam – sama z sobą.
Dziwny to stan. Poczucie zagrożenia – z własnej ręki.

Podziel się!

607 – wiadro zimnej wody na łeb

Wczoraj Mrówek wylał mi wiadro zimnej głowy na łeb. Zaczął mówić o naszym związku i o tym, co mu nie odpowiada. Że jestem niepoważna, że nie da się ze mną planować przyszłości, że nie myślę o przyszłości, tylko żyję marzeniami, że nie potrafię oszczędzać.
To prawda… A jednak zamknęłam się w sobie. Schowałam głowę w rękach i nie odezwałam się ani słowem. Po czym poszłam spać.
Mrówek się zdenerwował, co mnie wcale nie dziwi. Krzywdzę go. Niszczę resztki tego, co było kiedyś między nami.
Nie chcę taka być. Chciałabym, aby mógł mnie traktować poważnie. Żeby mógł na mnie liczyć. Żeby zobaczył, że mi zależy – na nim, na nas. Tylko nie wiem, jak to zrobić…
Byłam w wielu związkach, ale każdy tak wyglądał. Jedyne co z siebie dawałam, to swoją obecność. Bez żadnego zaangażowania czy inicjatywy.
Jak się zmienić? Jak sprawić, by Mrówek znów w nas uwierzył?

Podziel się!

605 – rany

Nikt nie potrafi zranić bardziej niż bliska osoba. Gdy z jej ust padają niewybredne obelgi, odechciewa się żyć.
Tęsknię za spokojem. Czystą miłością. Delikatnością relacji. A tu, jak ciosanie kołków na głowie. Gdzie raz po raz siekiera trafia w skroń. Tęsknię za bezpieczeństwem. I uśmiechem szczerym. Porannym „witaj” i wieczornym „śpij dobrze”. Tęsknię za miłością czystą. Niezmąconą nieporozumieniami i wzajemnym oskarżeniami. Że ty to, a ja tamto. Że mogłeś bardziej, ja za to mniej.
Tęsknię za tym, co było kiedyś. Choć też nie było kolorowo.
Płyną łzy. Ale nie płaczę. To krwawi coś w środku mnie.

Podziel się!

596 – o szczęściu

Kiedy zaczęłam dojrzewać, straciłam wiarę w możliwość bycia szczęśliwą. Przestałam tego pragnąć i do tego dążyć. Moim stanem wyjściowym był smutek i rozpacz. Z czasem tak bardzo sie do nich przyzwyczaiłam, że nie wyobrażałam sobie szczęścia. Nie chciałam go.
Wszystko się zmieniło, gdy przekroczyłam trzydzistkę. Terapia, leki, praca nad sobą, spełnianie marzeń. To wszystko sprawiło, że na powrót zaczęłam pragnąć dobrego samopoczucia.
Dziś spełniam swoje największe marzenia. Wydaję książki na papierze. Wydawnictwo ma co do mnie plany i zamierza wydać również cykl Młody bóg w wersji papierowej. Pracuję nad nowymi książkami.
Dziś z ręką na sercu mogę powiedzieć, że jestem szczęśliwym człowiekiem. I że tak bardzo kocham życie!
Mówię Wam. Walczcie o siebie. Nie poddawajcie się. Spełniajcie marzenia i nie dajcie sobie wmówić, że to mrzonki. Życie z całych sił!

Podziel się!