562 – tak leci mi czas

Ostatnio mało piszę. To dlatego, że jestem bardzo zajęta.
Przed pracą przepisuję „Uśpioną”. Po niej – czytam książki o psychopatii, przygotowując się do pisania kolejnej książki o roboczym tytule „Bestseller”. Wspominałam już o tym?
Niestrudzenie uczęszczam na terapię. W kwietniu miną trzy lata mojej współpracy z panem M.
Po tym czasie mogę powiedzieć z czystym sumieniem, że zmiana terapeuty była strzałem w dziesiątkę.
Leczenie bardzo mi pomaga. Jestem coraz normalniejszą osobą. Nie okaleczam się już, nie działam autodestrukcyjnie. Kryzysy nie są już tak silne i niebezpieczne, jak kiedyś.
Chwilami odczuwam szczęście. Choć wciąż jedną noga jestem w rozpaczy lub pustce. Ale to nic. To minie. Kiedyś na pewno.
Kochani, nie bójcie się leczenia. To najlepsze, co możecie dla siebie zrobić!

Podziel się!

554 – chaos

Ten ostatni tydzień, środowa i dzisiejsza sesja, koniec menstruacji, nagła i drastyczna zmiana poglądu na bycie rodzicem, płaczliwość, myśli samobójcze i skręcający żołądek przymus samookaleczeń rozwaliło mnie na łopatki.
Siedzę, płaczę i chcę zniknąć.
Nie podchodzić zbyt blisko i nie denerwować, proszę.

Podziel się!

544 – Wigilia

Jesteśmy u rodziny Mrówka. Jest miło, kochani ludzie. Uwielbiam teściową i szwagierkę.
Wczoraj była piąta rocznica naszych zaręczyn. Kiedy Mrówek stanął przede mną i zaczął:
– Kochana, życzę ci…
zrobiło mi się tak zajebiście. Poczułam ogromną miłość do niego. I jego miłość do mnie.

Podziel się!

540 – refleksja okołoświąteczna

W okresie dojrzewania znienawidziłam Święta. Składanie życzeń, atmosfera – wszystko zdawało mi się sztuczne. Nie czułam więzi rodzinnych, nie miałam ochoty rozmawiać.
Od kilku lat jest inaczej. Boże Narodzenie zupełnie mi się odczarowało. Polubiłam choinkę, świąteczne przygotowania – gotowanie, pieczenie. Kupowanie prezentów i ich pakowanie. W tym roku nawet choinkę ubraliśmy tydzień wcześniej.
Cieszę się na spotkanie z rodzinami. To będą dobre trzy dni!

Podziel się!