404 – w końcu wzejdzie słońce, opromieni

Chciałoby się uciec, zrezygnować, poddać. To prawda. Czasem już pierwszy, decyzyjny krok się wykona. Jak wczoraj.
Ale nagle czegoś żal. Zbliża się wiosna. Znów wyjdzie słońce, opromieni smutek. Wypali cierpienie. Napełni wnętrze siłą natury, jej pędem mu wzrostowi.
Kubek czarnej kawy na balkonie. Gdy promienie słońca łaskoczą w oczy. Nozdrza wypełnia pijany zapach wiosny. Rozkwitnie nadzieja wraz z płatkami kwiatów, które tak łapczywie fotografuję.
Znów będzie chciało się żyć. Znów przepełni młodoboska siła. I zrzuci się pętlę z szyi. I wiosnę przywita.

Wytrwać. Jeszcze trochę. Bez zbędnych, impulsywnych decyzji. Jeszcze chwilę…

Podziel się!

403 – bolesne przypomnienie

Już zdążyłam zapomnieć, jak to jest, gdy…
Gardło się ściska, jak pętla zaciska objęcia. Wewnętrzne podnoszenie ręki na siebie. Bez siły, by zamiar ten urzeczywistnić. Jak płacze skóra, gdy z oczu łzy nie chcą lecieć. Jak może brakować tego bólu, którego nie zaznałam od miesiąca.
Jak wszystko traci sens. I myśl tylko jedna wypełnia całą pustą przestrzeń:
– Uciec!
Ucieczka przed życiem,świadomością, emocjami, tym palącym bólem.
Uciec…

Podziel się!

398 – kwestia skupienia

Mogłabym skupiać się na tym, jak mi źle i jak bardzo cierpię. Mogłabym, a nawet tak bym zrobiła – jak do tej pory. Tylko, co to da? Dobije, zgnoi, pogrąży, odbierze siły.
Przeprowadzam na sobie eksperyment o roboczej nazwie „Skup się na tym, co dobre”. Co prawda nie mogę zmienić stanu rzeczy, ale mogę zmienić sposób jego interpretowania.

Tak więc skupiam się na tym, że dziś dostałam do akceptacji skład e-booka. A co za tym idzie, jego premiera nastąpi szybciej. Skupiam się na tym, że przed trzydziestką zostałam autorką dwóch wydanych książek i trzeciej, czekajacej w kolejce. I próbuję nie odczuwać lęku związanego z premierą. I pierwszymi recenzjami. Próbuję…

Podziel się!

396 – śpiączka autoanalityka

Mój wewnętrzny analityk zapadł w jakiegoś rodzaju śpiączkę. Nie, nie umarł. Zawiesił aktywność na bliżej nieokreślony czas.
Kiedyś całe godziny przeznaczałam na analizy siebie. Chciałam wiedzieć o sobie wszystko. Snułam rozważania, doszukiwałam się przyczyn. Każde zachowanie i myśl rozkladałam na czynniki pierwsze, po czym na powrót je skladałam, dziwiac się, jakie to wszystko jest niezwykłe.
Od jakiegoś czasu mój świat wewnętrzny wypełniają prawie same emocje. Przestałam myśleć – czuję.
Pamiętam, jak nie potrafiłam się pogodzić z koniecznością zmniejszenia częstotliwości i intensywności analiz. Psycholog w psychiatryku próbowała mnie do tego przekonać – bezskutecznie. A teraz? Chyba osiagnęłam stan, o który jej chodziło.
Czy żałuję? Żałować mogłabym, gdybym zrobiła to świadomie i celowo. A stało się samoistnie. Tęsknię, to na pewno. Tęsknię za potokami myśli, choć nie raz ich nurt mnie podtapiał i cudem udawało się wygrzebać na brzeg.
Jest inaczej. Na pewno bardziej pusto. Mniej intensywnie i mało ciekawie. A jednak coraz częściej odczuwam wewnętrzny spokój. Bez tego wycieńczającego chaosu.
Może to stan przejściowy. Może kiedyś znów odzyskam swoje życie wewnętrzne. Z całym jego bogactwem i przekleństwem.
Mój wewnętrzny analityku, odpoczywaj. Abyś wrócił dojrzalszy i silniejszy.

Podziel się!

395 – coś dobrego

– Żaden zewnętrzny czynnik nie jest w stanie udręczyć pani tak, jak sama pani to robi – rzekł ostatnio terapeuta.
To prawda. Choćby na zewnątrz było źle, potrafię się cieszyć. Choćby na zewnątrz było dobrze, potrafię się zgnoić.
– Musi pani zrobić dla siebie coś dobrego – ta mantra pana M. dzwięczy mi w uszach za każdym razem, gdy jest nie za ciekawie.
Jestem głodna emocji związanych z pisaniem. To prawda. Ale co zrobić, gdy słowa nie układają się w zdania? Działać okołotwórczo.
Po półtora roku od wydania „Psychiatryka” zebrałam się, by napisać do księgarń z prośbą o poprawienie błędu w tytule i aktualizację opisu.
Po nieskończonej ilości opuszczonych wiązanek w kierunku komputera, a raczej Linuxa, udało mi się w końcu zainstalować drukarkę. Sukces! Wydrukowalam 21 dotychczasowych stron „Majki” i jestem z siebie dumna.
Powoli. Pomału. Małymi krokami. Byle w górę. A choćby i nie w górę, byle nie w dół. Robić dla siebie coś dobrego. Każdego dnia.

Podziel się!