209 – piąta piętnaście

Jest piąta piętnaście.
Otula mnie chłodne powietrze, wpadające przez otwarte okno.
Ptaki swe kłótnie zaczęły jakiś czas temu. I słońce się wkrada, nie dając zasnąć.
Czuję, że każda komórka ciała choruje. Każdy fragment DNA mutuje. Wszystko, co tworzy mnie, jest przeciwko mnie.
Tak bardzo pragnę żyć, lecz umieram w przyspieszonym tempie.

Podziel się!

204 – zakratowane wspomnienia

Wiosna zawsze była czasem wyjątkowym. Pijany zapach za oknem, jak donoszą naukowcy. Upajałam się nim.
Maj słońcem wypalał cierpiącą duszę. Wiosennym deszczem oczyszczał. Ciepły wiatr puszczał latawce z poczucia rzeczywistości. To zawsze było tak nierealne…

Od dwóch lat wiosna jest czasem szczególnym. Rocznicą mojego zmartwychwstania. Młody bóg uświadomił sobie, że ta zaciśnięta pętla na szyi nie jest jego anatomiczną częścią. Że to tylko zbędny rekwizyt. Młodoboska świadomość zapragnęła ją ściągnąć.

Do szpitalnych murów wchodził światopoglądowy samobójca. Psychiatryk opuścił już piewca życia. Artystyczny renesans uzasadniał tę zmianę. Lewej ręce, już nie podcięcie żył, a pisanie zostało przeznaczone.

W murach psychiatryka, za zakratowanymi oknami, pozostał duch pogardy dla życia. Czasem wciąż słyszę jego zrozpaczone wołanie:
– Wróć po mnie! To ja jestem prawdziwy! Jestem tobą! Wróć po mnie!
Lecz teraz odwracam słuch. I skupiam go na ptasich rozmowach.

Podziel się!

202 – naprawdę nie mam siły…

Mam napisać prawdę?
Pod koniec tygodnia mama ma operację.
Tak szczerze?
Gdyby nie śmiertelna choroba matki, już by mnie nie było. Nie mam siły. Nie chcę żyć. Po raz kolejny, nie mam siły. Pragnę śmierci. Błagam, Boże, w którego nie wierzę, daj mamie żyć, pozwól mi umrzeć. Ja tak bardzo nie chcę żyć! Boże, jeśli istniejesz, zabij mnie! Tak bardzo nie chcę żyć!!!

Podziel się!

199 – autoagresywny urlop

Wzięłam sobie wolne od okaleczania się. Miało być na chwilę, a wyszło pół roku. Jestem z siebie zadowolona.
– Wie pan, mija pół roku, odkąd ostatni raz się pocięłam.
– To długo.
– Najlepsze w tym wszystkim jest to, że już nie chcę tego robić. Nie potrzebuję tego.
Na tamtej sesji tak myślałam. Choć okazało się, że nie jest to do końca zgodne z prawdą.
Przymus cięcia wciąż powraca. Pojawiają się myśli, by przestać się powstrzymywać.
– Przecież to tylko kilka nacięć – szepcze autoagresywna.
Racjonalna, póki co, puka się w głowę.
– Ja ci dam kilka nacięć! Zamilcz autodestrukcyjny potworze!

Podziel się!

198 – terapia borderline: samoświadomość

Nieustannie myślę, analizuję. Szukam przyczyn i uczę się rozpoznawać zaburzone mechanizmy.
Niestety. Moja pamięć jest bardzo zawodna. Gdy nie zapiszę wniosku, do którego doszłam – tracę go bezpowrotnie. Nie jestem w stanie nie tylko przypomnieć sobie toku rozumowania, ale nawet tematu, którego dotyczył.
Jednak takie pojedyncze cegiełki składają się na samoświadomość siebie i swoich zaburzeń.
Potem, gdy mam szansę na praktyczne wykorzystanie zdobytej wiedzy, robię to – choć nieświadomie.
Ostatnio tłumaczyłam to terapeucie.
– Jest pani bardzo zainteresowana życiem wewnętrznym, tylko nie za bardzo umie pani o nim mówić.
– To właśnie o to chodzi, żeby pisać, a nie mówić!
– No tak, tylko że mówienie daje pani szansę na większą samoświadomość. Bo są takie rzeczy, które pani wie, ale zapomina. Są też takie, których nie jest pani świadoma. I dialog daje pani szansę na ich dostrzeżenie.

Podziel się!