188 – dwadzieścia dziewięć

Wydarzenia z pierwszej części Młodego boga miały miejsce dwa lata temu. Tak trudno mi w to uwierzyć… mam wrażenie, że to było w poprzednim życiu.
Wtedy było dwadzieścia siedem. Silne tendencje samobójcze.
Teraz dwadzieścia dziewięć. Te myśli wciąż obecne, ale bez prawa głosu.
Za chwilę trzydziestka. Trzeba będzie w końcu zmądrzeć.

Podziel się!

186 – cielesność

Posiadanie cielesnej formy mnie boli. I nie chodzi tu wcale o moje ciało. A o bycie czymś materialnym w ogóle.
Namacalność życia budzi przerażenie. Brutalność cielesna wżyna się w psychikę boleśniej niż dociskane ostrze.
Powinnam być wszędzie. I nigdzie. Wypełniać sobą świat. Mieszać się z wiatrem. Wraz ze słońcem wnikać w skórę ludzi.
Nigdy nie pogodzę się z byciem człowiekiem. I z posiadaniem ciała.

Podziel się!

182 – objawy borderline: podwieszanie

Psychiatrzy i terapeuci pytali mnie, po co się wieszam nie mając myśli samobojczych.
– Co pani to daje?
Do tej pory myślałam, że chodzi o ból. O skrzywdzenie się.
Ale chodzi o coś głębszego. Kontrolę. Objawy borderline sprawiają, że osoby z pogranicza mają poczucie braku kontroli, są niepewne zarówno innych, jak i siebie.
Powieszenie się daje mi złudne poczucie kontroli nad własnym życiem. Gdy czuję za sobą oddech śmierci, staję przed decyzją: pociągnąć to dalej, czy zawrócić. Czy można sobie wyobrazić większe poczucie kontroli nad życiem? Potrzeba zostaje zaspokojona. Można więc ściągnąć pętlę z szyi i żyć dalej.
Wzraz z biegiem terapii nauczyłam się, że kontrolę można osiągnąć w inny sposób – pracą nad sobą.
Co jest w tym wszystkim najlepsze? To uczucie, gdy w kryzysowej sytuacji udaje ci się zachować zimną krew, dostrzec schemat i mu nie ulec. W nagrodę zdrowa cześć osobowości daje ci kopa energii w postaci zadowolenia z siebie i właśnie poczucia kontroli. Zajebiste doświadczenie.

Podziel się!

181 – leczenie borderline: trudności

Terapia borderline jest wyjątkowo trudna. Najogólniej rzecz ujmując, chodzi o to, by odzyskać kontrolę nad sobą i swoim życiem. Można to osiągnąć podejmując się tytanicznej pracy z terapeutą nad zaburzonymi częściami osobowości.
Pograniczne zaburzenie osobowości sprawia, że część składowych osobowości rozwija się nieprawidłowo. Z biegiem czasu problemy zaczynają się mnożyć, a zaburzenie pogłębiać.
Chore schematy zachowań, myśli i reakcji emocjonalnych wydają się być częścią nas. Zaczynamy się utożsamiać z naszą chorą częścią. Zaczynamy wierzyć, że to nas charakteryzuje. Biorąc pod uwagę, że mamy problemy z poczuciem własnej tożsamości, chwytamy się tego, co (jak nam się wydaje) jest pewne w naszym życiu. W moim przypadku była to autodestrukcja, autoagresja, silne stany emocjonalne. Stąd:
– Jestem autoagresywna. Jestem autodestrukcyjna. Jestem wielokrotnie niedoszłym samobójcą.
Najtrudniejsze dla mnie było emocjonalne zaakceptowanie tego, że są to objawy choroby, a nie część mojej tożsamości. Może brzmi to dziwnie. Jednak za racjonalnym myśleniem nie poszły emocje. Byłam emocjonalnie związana z tymi objawami. W nieświadomości narodził się lęk, że pozbywajac się autodestrukcji i autoagresji, przestanę być sobą. Stanę się nikim. Ale w końcu i emocjonalnie dojrzałam.
Terapia borderline to niejako walka z samym sobą. Trzeba w nią włożyć wiele wysiłku, by objawy uznać za objawy, a potem jeszcze uzyskać kontrolę nad schematami. Ale warto.
Nie lecząc się, tracimy całą energię na szarpanie się z sobą i życiem. Chyba więc warto poświęcić ją na leczenie.

Podziel się!