46 – terapeuta

W maju podjęłam nagłą decyzję. Pożegnałam się z terapeutą, do którego chodziłam prawie rok. Zrobiłam to wysyłając SMS. Nie poszłam na jeszcze jedno spotkanie, podczas którego mieliśmy porozmawiać o powodach takiej decyzji. Mimo, że tak się z nim umowilam na początku. Nie widziałam sensu w tych pięćdziesięciu minutach.
Szybko znalazłam innego.

Nie żałuję podjętej wtedy decyzji.
U obecnego terapeuty leczę się już pół roku.
Lubię go. Nawet bardzo. W jego gabinecie czuję się bezpiecznie. Ufam mu. Wiem, że w żaden sposób nie wykorzysta przeciw mnie tego, co mówię. Wierzę, że nie skrzywdzi mnie w świadomy sposób.
Spotkania z nim są dla mnie, jak wizyty u dobrego przyjaciela. Kogoś, z czyjej mądrości i wiedzy można wiele wynieść. Postarać się zrozumieć świat w bardziej zdrowy sposób.

Podziel się!

42 – bez komentarza

Pamięć? Ha! Ha! Dobre sobie!
Przeczytałam poprzedni wpis po raz czwarty. Dopiero wtedy uświadomiłam sobie, jak zawodna może być pamięć.
Mianowicie chodzi mi o to zdanie:
„Gimnazjum: ogrodniczki i bejsbolówka z daszkiem do tyłu.”
Przecież ja nigdy tak nie zakładałam czapki! Daszek miałam zawsze z przodu. Naciągnięty na oczy.

Podziel się!

41 – wspomnień ciąg dalszy

Nigdy nie przejmowałam się swoim wyglądem. Wygladałam, jak chciałam.
Gimnazjum: ogrodniczki i bejsbolówka z daszkiem do tyłu. Grałam w piłkę z chłopakami. W dupie miałam strojace się laski w klasie.

W trzeciej zaczęłam ubierać się na czarno.

Na początku liceum pierwszy raz zapragnęłam schudnąć. Zaczął mi przeszkadzać niewielki tłuszczyk na dobrze umięśnionym ciele.

Pamiętam zimę. Szłam w zawieji w płaszczu, zakapturzona i opatulona szalikiem. Z własnej woli poginałam z buta trzy kiletry do szkoły. Brałam na bilety od rodziców, a za kasę kupowałam ziołowe tabletki na odchudzanie.

I szłam tak. W żołądku chemia. Listek tabletek z efedryną, kilka wspomnianych ziołowych tabletek na odchudzanie i pół litra czarnej, gorzkiej siekiery kofeinowej.

Pamiętam to zimno. Ten przerażający chłód. Przeszywajacy do szpiku kości. Osłabione ciało jadące na tej mieszance od miesiąca czy dwóch.

I wtedy naprawdę czułam się sobą…

Podziel się!