40 – wspomnienia wisielczej pręgi

Przez jakiś rok, dwa lata po powiedzeniu w 2008 roku miałam schizy.
– Oho, jadą ratować samobójcę – myślałam za każdym razem słysząc karetkę na sygnale.
Zastanawiałam się, kto to może być. Jak próbował odebrać sobie życie. Czy naprawdę chce umrzeć? Czy jeszcze oddycha?

Tyle razy już mogło mnie nie być. A jestem.

No właśnie. Czy jestem?

Podziel się!

39 – kryzys tożsamościowy

Nigdy nie wiadziałam, kim jestem. Wiadomo. Potrafiłam jednak coś o sobie powiedzieć. Szczególnie wiele na temat autodestrukcji. To było moje. Najintymniejsze. Jądro poczucia własnego ja. Coś stabilnego. Niezmiennego.
Jak uwierzyć, że to nie prawdziwa ja? Jak?

Zaczęłam podważać swoje istnienie. Jeśli tamta część mnie to iluzja to jak nie zakwestionować pozostałych?

Iluzja.

Mam bezpańskie ciało do oddania.

Podziel się!

35 – sprzeciw

Poczucie realności zatrzęsło się w posadach.
Poczułam silną chęć zniszczenia czegoś. Tego, co osiągnęłam. Siebie. Racja, panie M. Nie chęć, a przymus.
Jak rozzłoszczone dziecko.
Machać rękami na oślep. Bić. Pluć. Wyzywać. Targać. Niszczyć.
„Jak to nie jestem sobą?!”
„Pokażę ci, że jestem sobą! Widzisz, jak się krzywdzę?! To ja! Prawdziwa ja! To mój świadomy wybór! Nie neguj mojej egzystencji!”

Podziel się!

34 – prawda?

Czy naprawdę odczuwanie nie definiuje tego, jacy jesteśmy?
A jeśli nie to, to co?
– Mogła pani przyjąć że to pani, bo tak pani czuła. Jak dziecko które się boi i utożsamia z tym strachem. Myśli, że takie jest.

Więc jaka jestem naprawdę? Jak mam siebie zdefiniować?
Co zadecyduje o tym, jaka powinnam się stać?
Czy mam się wyrzec większej części siebie i dać dojść do głosu temu, co nieznane?
A jeśli nie spodoba mi się to, jaka się stanę?
Jeśli oprócz autodestrukcji nic więcej we mnie nie ma?
Mam nie czuć nic? Czy odczuwać radość, którą uważam za fikcję?
Kto ma monopol na prawdę?
Czy jakaś prawda istnieje?
Przecież dałabym sobie rękę uciąć, że to, co było, było właśnie nią…

Podziel się!