752 – telefon od psychiatry

Wczoraj dzwonił psychiatra. Pogadałam z nim chwilę.
Uważa, że na obecny kryzys leki nie mają wpływu. Że to przez terapię. Przez emocje, jakie w jej czasie się pojawiają.
Może…
Mam się zastanowić, czy nie chcę się spotkać i pogadać. Za dwa tygodnie wyjeżdża na urlop.
Chyba się zdecyduję. Często sama rozmowa z nim sprawia, że czuję się lepiej.

Napisałam również SMS do terapeuty. Opisałam w nim to, co się ze mną działo. Że opisałam przymus cięcia i chciałam to przeczytać na sesji, ale nie dałam rady. Że wymiotowałam przed sesją. Że czuję się beznadziejna i zaczęły się pojawiać myśli samobójcze.
„Rozumiem, że jest Pani ciężko. Może we wtorek na sesji uda nam się o tym porozmawiać.”
Może…

Podziel się!

751 – terapia borderline: porażka

Zgodnie z tym, co zasugerował terapeuta, napisałam list. Opisałam w nim przymus cięcia i swoje skojarzenia z nim.
Przed sesją zwymiotowałam z nerwów przed przeczytaniem go. I co? I gówno.
Choć miałam kartkę położoną obok siebie na fotelu, nie byłam w stanie po nią sięgnąć. Dukałam tylko coś z pamięci. Niewiele.
Jak się czuję po tej sesji? Zła, wściekła na siebie. Rozgoryczona i załamana.
Ciąć mi się chce jeszcze bardziej. Jestem beznadziejna.

Podziel się!

750 – SMS do terapeuty

Nie daję już sobie rady z przymusem cięcia. Napisałam w tej sprawie do pana M.
„Proszę opisywać ten przymus na kartce. We wtorek sobie o tym porozmawiamy.”
Czy to pomoże? Czy w końcu się otworzę i będę mówić o tym otwarcie?
Muszę szczerze porozmawiać z terapeutą na następnej sesji.

Podziel się!

749 – smutek

Od kilku dni jest mi źle. Znów zakrada się smutek, poczucie pokrzywdzenia, wstyd i poczucie winy. Pan M. uważa, że ma to związek z przeszłością.
– Jakby żyła pani w oczekiwaniu na zły nastrój, przymus cięcia i myśli samobójcze.
Coś w tym jest.
Odstawiłam naltrexon. Za zgodą lekarza i tylko na kilka dni. Jednak nie umiem funkcjonować bez tych tabletek.
A może to tylko pogoda?

Podziel się!

748 – ofiacjalna diagnoza

Na ostatniej sesji pan M. zapytał mnie, jaką mam diagnozę od psychiatry.
– Szczerze mówiąc, nie wiem. – Przyznałam.
– To leczy się pani od pięciu lat i nie wie, na co? – Zdziwił się terapeuta.
Po przyjściu do domu napisałam do psychiatry.
Moja oficjalna diagnoza to osobowość chwiejna emocjonalnie z dekompensacjami glównie depresyjnymi.
Postanowiłam, że w końcu, po czterech latach, zapytam pana M. o to, jak on mnie zdiagnozował. Uwierzcie mi, to dla mnie bardzo trudne. Dlaczego? Żebym to ja wiedziała…

Podziel się!