747 – terapia borderline: izolacja

Całą sesję rozmawialiśmy o mojej izolacji i braku potrzeby rozmowy. Pan M. powiedział, że zachowuję się jak osoba autystyczna, ale nią nie jestem. W przeciwnym razie cały czas byłabym wyizolowana.
Największym problemem jest to, że nie czuję potrzeby rozmowy i kontaktu. Wystarcza mi, gdy ktoś jest obok.
Terapeuta uważa, że jest to związane z ogromnym lękiem. Lękiem tak silnym, że mózg się przeciąża i fizjologicznie nie daje rady. Dlatego milczę i mam pustkę w głowie oraz zapominam, o czym była mowa.

Podziel się!

743 – terapia borderline: izolacja

Dziś na sesję szłam z konkretnym problemem – izolacją.
Ostatnimi czasy między mną a Mrówkiem była normalna rozmowa, śmiech i zero izolacji. Aż znów zamknęłam się w sobie.
– Najgorsze jest to, że tego nawet nie zauważyłam. Dopiero Mrówek mi o tym powiedział, jak już był na mnie zły o to. Nie chcę się izolować. A mam wrażenie, że nie mam na to żadnego wpływu.
– Pani nie jest autystyczna, czyli to nie jest kwestia sposobu działania pani mózgu. – Zauważył pan M. – To są reakcje obronne na lęk.
– Ja wiem… Jeszcze rozumiem, że kiedyś tak było. Kiedy nienawidziłam życia. Ale teraz? Przecież je kocham i jestem szczęśliwa.
– No właśnie. Tego lęku już nie ma, ale reakcje pozostały, prawda?
– Denerwuję się na siebie, bo Mrówek odbiera to jako ignorancję i obojętność. A nie jest to moją intencją.
– Pani Aniu, zdaje się pani bezradna wobec tych mechanizmów. Ale to nie jest prawda. Przełamanie ich wymaga od pani wysiłku i aktywności. To da się zrobić.
Wiem. Przecież to wiem. Jednak słowa terapeuty zmotywowały mnie do działania. Nie dam się! O nie! Nie pozwolę, by stare nawyki przejmowały nade mną kontrolę i rozwalały mi związek. Po moim trupie!

Podziel się!

742 – frustracja

Ostatnio pan M. uświadomił mnie, że bardzo źle znoszę frustrację. Mam bardzo niski próg odporności na nią.
Kiedy tylko pojawia się jakiś problem, od razu chcę rezygnować i uciec. Czy to rzucić pracę, czy w myśli samobójcze lub przymusy autoagresywne.
Zdecydowanie muszę nad tym pracować. Przecież nie mogę za każdym razem sięgać po Lorafen, jak zrobiłam to dzisiaj.
Tak dużo już przepracowałam, zmieniłam. Ale wciąż jest wiele do zrobienia. A mnie znów towarzyszy lęk, przed zakończeniem terapii. Dlaczego?
– Co jeszcze chciałaby pani w sobie zmienić? – Zapytał niespodziewanie pan M. na ostatniej sesji.
Początkowo wpadłam w panikę, bo nie wiedziałam, co odpowiedzieć. Jednak po chwili zastanowienia, przypomniałam sobie.
– Na pewno tę niechęć przed seksem. Niestabilność, która wciąż jest.
– Nieumiejętność znoszenia frustracji. – Dodał terapeuta.
Przytaknęłam i nie umiałam znaleźć nic innego. I wtedy pojawił się kolejny lęk – przed zakończeniem terapii.

Podziel się!

737 – terapia borderline: seks!

Na dzisiejszej sesji stało się coś nieprawdopodobnego! Ale zacznijmy od początku.
Kilka dni temu powiedziałam Mrówkowi, że brakuje mi romantyzmu. Zripostował to szybko:
– A mnie brakuje seksu.
Postanowiłam wtedy, że poruszę ten temat na sesji. Jak część z Was wie, to dla mnie bardzo trudny temat. Bałam się, że nie dam rady. A jednak!
Powiedziałam panu M. o tym, że Mrówkowi brakuje seksu.
– A pani? – Zapytał.
– Mnie nie. – Odpowiedziałam zgodnie z prawdą.
Rozmawialiśmy o moich doświadczeniach. O tym, że seks kojarzy mi się z czymś nieprzyjemnym a nawet z gwałtem.
– Nawet rozmowa na ten temat jest dla pani trudna, prawda? Mogliśmy to zaobserwować niejednokrotnie na sesji.
– To prawda… – Przyznałam.
Jednak, mimo oporów i trudu, dałam radę. Całą sesję przegadaliśmy o seksie! Nie mogę uwierzyć, że mi się udało.

Podziel się!

735 – terapia borderline: smutek

Na początku sesji opowiedziałam panu M. o targach. Potem przyznałam, że wczoraj pojawił się smutek i nie wiem, skąd.
– A czy to nie jest normalne, że czasem się on pojawia? – Zapytał.
– Chyba jest…
– No właśnie, a pani na siłę próbuje znaleźć jego przyczynę.
Nigdy nie pomyślałam o tym w ten sposób. Że smutek nie musi mieć konkretnej przyczyny. I że jego pojawienie się nie zwiastuje nadchodzącej katastrofy.
– Ten smutek ma swoje źródła w dzieciństwie, dotyczy tego, co było. Bo nie ma konkretnej przyczyny w teraźniejszości, prawda? – Pan M. powtarzał to wiele razy.
Ale ja wciąż z uporem maniaka doszukuję jego przyczyn. Jakbym nie potrafiła zaakceptować, że smutek jest normalną emocją, która pojawia sie co jakiś czas także u zdrowych osób.

Podziel się!