750 – SMS do terapeuty

Nie daję już sobie rady z przymusem cięcia. Napisałam w tej sprawie do pana M.
„Proszę opisywać ten przymus na kartce. We wtorek sobie o tym porozmawiamy.”
Czy to pomoże? Czy w końcu się otworzę i będę mówić o tym otwarcie?
Muszę szczerze porozmawiać z terapeutą na następnej sesji.

Podziel się!

749 – smutek

Od kilku dni jest mi źle. Znów zakrada się smutek, poczucie pokrzywdzenia, wstyd i poczucie winy. Pan M. uważa, że ma to związek z przeszłością.
– Jakby żyła pani w oczekiwaniu na zły nastrój, przymus cięcia i myśli samobójcze.
Coś w tym jest.
Odstawiłam naltrexon. Za zgodą lekarza i tylko na kilka dni. Jednak nie umiem funkcjonować bez tych tabletek.
A może to tylko pogoda?

Podziel się!

748 – ofiacjalna diagnoza

Na ostatniej sesji pan M. zapytał mnie, jaką mam diagnozę od psychiatry.
– Szczerze mówiąc, nie wiem. – Przyznałam.
– To leczy się pani od pięciu lat i nie wie, na co? – Zdziwił się terapeuta.
Po przyjściu do domu napisałam do psychiatry.
Moja oficjalna diagnoza to osobowość chwiejna emocjonalnie z dekompensacjami glównie depresyjnymi.
Postanowiłam, że w końcu, po czterech latach, zapytam pana M. o to, jak on mnie zdiagnozował. Uwierzcie mi, to dla mnie bardzo trudne. Dlaczego? Żebym to ja wiedziała…

Podziel się!

747 – terapia borderline: izolacja

Całą sesję rozmawialiśmy o mojej izolacji i braku potrzeby rozmowy. Pan M. powiedział, że zachowuję się jak osoba autystyczna, ale nią nie jestem. W przeciwnym razie cały czas byłabym wyizolowana.
Największym problemem jest to, że nie czuję potrzeby rozmowy i kontaktu. Wystarcza mi, gdy ktoś jest obok.
Terapeuta uważa, że jest to związane z ogromnym lękiem. Lękiem tak silnym, że mózg się przeciąża i fizjologicznie nie daje rady. Dlatego milczę i mam pustkę w głowie oraz zapominam, o czym była mowa.

Podziel się!

743 – terapia borderline: izolacja

Dziś na sesję szłam z konkretnym problemem – izolacją.
Ostatnimi czasy między mną a Mrówkiem była normalna rozmowa, śmiech i zero izolacji. Aż znów zamknęłam się w sobie.
– Najgorsze jest to, że tego nawet nie zauważyłam. Dopiero Mrówek mi o tym powiedział, jak już był na mnie zły o to. Nie chcę się izolować. A mam wrażenie, że nie mam na to żadnego wpływu.
– Pani nie jest autystyczna, czyli to nie jest kwestia sposobu działania pani mózgu. – Zauważył pan M. – To są reakcje obronne na lęk.
– Ja wiem… Jeszcze rozumiem, że kiedyś tak było. Kiedy nienawidziłam życia. Ale teraz? Przecież je kocham i jestem szczęśliwa.
– No właśnie. Tego lęku już nie ma, ale reakcje pozostały, prawda?
– Denerwuję się na siebie, bo Mrówek odbiera to jako ignorancję i obojętność. A nie jest to moją intencją.
– Pani Aniu, zdaje się pani bezradna wobec tych mechanizmów. Ale to nie jest prawda. Przełamanie ich wymaga od pani wysiłku i aktywności. To da się zrobić.
Wiem. Przecież to wiem. Jednak słowa terapeuty zmotywowały mnie do działania. Nie dam się! O nie! Nie pozwolę, by stare nawyki przejmowały nade mną kontrolę i rozwalały mi związek. Po moim trupie!

Podziel się!