702 – z listu do pana M.

Robiłam kilka podejść do napisania tego listu. I kilka razy dochodziłam do wniosku, że dam radę go napisać dopiero, jak się potnę. Och, przecież wtedy miałabym tyle do opisywania! Poza tym czułabym się bezpieczniej. Sam fakt, że jestem pocięta, sprawia, że mam dziwnego rodzaju poczucie bezpieczeństwa. Jakby nikt wtedy nie mógł mnie skrzywdzić. Sama siebie przecież umiem najdotkliwiej zranić.
Podobnie jest, gdy próbuję się przygotować do sesji i nie za bardzo wiem, o czym mówić. Gdy nie przychodzi mi do głowy żaden temat, mam ochotę wywołać u siebie kryzys, żeby móc rozmawiać o tym, jak mi źle, jak cierpię i jak nienawidzę życia.

Często, gdy siedzę nieruchoma, wpatrzona w jeden punkt i mam pustkę w głowie, czuję, jakby mnie nie było. Obraz najpierw mi się rozmazuje, a potem całkowicie czarnieje. Widzę tylko niewyraźne plamki na czarnym tle. Wtedy się nie boję. Czuję się bezpieczna. Często chcę wtedy, aby sesja się już skończyła. Potem pojawia się lęk, że nic nie mówię. Za jakiś czas dochodzi do tego wyczekiwanie na Pana „O czym pani myśli?”. Wtedy nie myślę o niczym innym, tylko w kółko odtwarzam w głowie to pytanie. Lęk się nasila, bo wpadam w panikę, że nie będę wiedziała, co odpowiedzieć. A mnie nic nie przychodzi do głowy. To właśnie wtedy najczęściej mam pustkę w głowie. Czasem przychodzą mi do głowy jakieś urywki myśli. Jednoobrazowe wspomnienia tworzące swego rodzaju film. Zupełnie bez sensu, jak zdanie z otrzymanego e-maila czy stos brudnych naczyń w zlewie.

Podziel się!

701 – list do Pana M.

Skończyłam go pisać. Mam dwie strony A4 na komputerze. Myślę, że tyle na pierwszy raz wystarczy. O ile będą kolejne… Wszystko zależy od tego, jak potoczy się sesja oraz czy w ogóle wyciągnę ten list.

Aha, i informacja z ostatniej chwili. Wpadłam na pomysł nowej książki autobiograficznej!

Podziel się!

700 – poszły konie po betonie

Wczoraj zaczęłam pisać list do pana M. Ani się obejrzałam i mam stronę A4, a to dopiero początek. Przestałam się zastanawiać, jak mu go dam, jaka będzie jego reakcja. Czy zechce przeczytać sam, czy poprosi o to mnie? Po prostu piszę to, co zawsze chciałam mu powiedzieć, ale paraliżował mnie lęk i wstyd.
Czuję, że poniedziałkowa sesja będzie przełomowa. Jeśli zapozna się z treścią tego listu, nasza relacja się pogłębi. Tak czuję.

Podziel się!

699 – wstyd

Kilka razy próbowałam zabrać się do napisania listu do pana M. Jednak coś mnie blokuje. Coś nie pozwala mi zacząć. Czyżby był to paraliżujący wstyd?
Mam ochotę się pociąć. Wydaje mi sie, że wtedy mogłabym go napisać. Dziwne.
W maju miną cztery lata u pana M. A ja wciąż nie potrafię się otworzyć w stu procentach. Wciąż jest wiele przemilczeń, niedopowiedzeń, braków odpowiedzi.
Czy to się kiedyś zmieni?

Podziel się!

698 – list

Wpadłam na pomysł napisania listu do pana M., w którym napisałabym wszystko to, co chciałam mu powiedzieć przez trzy i pół roku, a czego nie zrobiłam, bo lęk był zbyt duży.
Dałabym mu go do przeczytania na sesji.
A gdyby odmówił? I powiedział, żebym sama przeczytała? No właśnie. I tu pojawia się problem. Jest we mnie zbyt wiele wstydu. A wstydzę się również tego, że się wstydzę. Także ten… Wstydu jest we mnie po uszy.
Dlatego pewnie nie zdecyduję się na ten krok.

Choć z drugiej strony w sobotę przełamałam lęk i było to wspaniałe uczucie. Zrobiłam coś dobrego i pozytywnego…

Podziel się!