649 – leń

Tak bardzo nie chce mi się dziś pracować. Wczoraj wypiłam kilka piw i mam kaca. Odzwyczaiłam się od alkoholu.
Najchętniej położyłabym się spać.

Próbuję nie myśleć, że sesja dopiero w przyszłą środę, ale jest to trudne. Chciałabym już być w gabinecie i porozmawiać z panem M. Bardzo mi tego brakuje…

Dwa pierwsze tygodnie września mamy urlop. Jedziemy do moich rodziców. Będziemy jeździć na rowerach, chodzić po lesie, może znajdziemy jakieś grzyby?

Niech już będzie tydzień później, a najlepiej dwa.

Podziel się!

648 – gdy nie ma terapeuty

Muszę przyznać, że to najgorsze wakacje od trzech lat. Jeśli chodzi o nieobecność terapeuty. Wcześniej nawet było mi lżej, gdy slyszałam:
– Pani Aniu, w przyszłym tygodniu mnie nie ma…
Ale nie w tym roku.
Czy to terapeuta wyjeżdża wtedy, gdy ja mam kryzys, czy ja mam kryzys kiedy go nie ma?
Oba scenariusze są tak samo prawdopodobne.
W tym roku wyjazdy terapeuty przeżyłam wyjątkowo boleśnie.

Podziel się!

646 – szpital?

Psychiatra jest na urlopie poza Polską. Ale odpisał na kilka moich rozpaczliwych SMS. Mam iść do szpitala.
Nie chcę. Nie mogę znów dać się zamknąć na miesiąc albo i dłużej. Nie mogę sobie na to pozwolić. Choć z drugiej strony… Zupełnie sobie nie radzę. Nie potrafię przestać się okaleczać. Czuję, że moje życie jest zagrożone. Myśli samobójcze nie dają odetchnąć.
W domu brak wsparcia. Zresztą… Czego ja wymagam.
Nowe leki się nie sprawdziły. Stare już nie działają.
Nie wiem, co robić…

Podziel się!

645 – zawalił się świat

Zwalił mi się na głowę cały świat. Życie leży na wznak i ma wszystko w dupie.
Nasz związek to fikcja. Suma frustracji, lęków i złych emocji.
Ostatnio najczęściej przytula mnie łózko. Poduszka spija litry łez. To jedyni przyjaciele.
Zabrał mi Lorafen. Przecież bez niego nie funkcjonuję. A raczej funkcjonują wszystkie lęki i najgorsze mechanizmy.
Wczorajsza rozmowa smsowa z terapeutą. Tak mi wstyd. Po co napisałam, by porozmawiał z moim psychiatrą? Co by to miało dać?
Obiecałam panu M. że się nie zabiję. Trudna to była obietnica. Ale zamierzam jej dotrzymać. Będę się starać. Z całych sił.
Inaczej się ma rzecz z okaleczaniem… Za późno.
Czuję się niepotrzebnym nikomu śmieciem. Pierdolonym zerem, dla którego szkoda tlenu.
Chciałabym krzyczeć: POMOCY! Ale wiem, że odpowie mi tylko echo.

Podziel się!

643 – terapia borderline: panika

– Poprosiła pani jednak o jeszcze jedną sesję. Dlaczego się pani zdecydowała?
– Bo… Wpadłam w panikę. W poniedziałek wieczorem pojawiły się myśli samobójcze. We wtorek tak samo. I przestraszyłam się, że ten zły nastrój wraca.
Potem zaczęliśmy rozmawiać o moich relacjach z ludźmi. Że jest we mnie paradoks. Z jednej strony pragnę kontaktu i go szukam, a z drugiej napawa mnie on lękiem i go unikam.
– Dobrze to było widać na poprzedniej sesji, prawda? – Zapytał terapeuta. – Zrezygnowała pani że spotkania ze mną, jakby nie było pani potrzebne. A jednak dzień później już chciała się pani spotkać.
Mówiłam o tym, że nie rozumiem ludzi. Sensu ich wypowiedzi, żartów. Nie wiem, czego ode mnie oczekują. Mam problem z wyczuciem, kto w jakim jest nastroju i jaki ma do mnie stosunek.
– Ważne dla nas jest, żeby się pani nie krzywdziła, kiedy źle się pani czuje, bo to tylko pogarsza pani stan.
Tak. To zdecydowanie jest ważne.
– Ostatnio była pani taka radosna. Dziś nic z tego nie pozostało.
– Bo ostatnio byłam młodym bogiem. Dziś jestem raczej smutnym szatanem.
– Dlaczego smutnym?
– Bo z jednej strony czuję się szczęśliwa, ale z drugiej… czuję, jakbym jedną nogą stała w dobrym nastroju, a drugą w rozpaczy.
– Nam chodzi żeby wzmocnić tę nogę, która stoi pani w szczęściu, prawda?
– No tak…
I tak się zakończyła sesja.

Podziel się!