551 – psychiatra

Widziałam się dziś z psychiatrą. Poszłam tylko po receptę – pierwszy raz w życiu.
– Nigdy nie widziałem pani w tak dobrym stanie – powtórzył słowa terapeuty z poprzedniej sesji.
Nie chciałam się z nim zgodzić, że to nie zasługa chemii, a mojej ciężkiej pracy nad sobą. To dzięki arypiprazolowi jestem taka – normalna. Mam siłę i chęci, pracuję, czytam, piszę. Mam siłę na marzenia. Mam siłę, by żyć.

Kocham życie!

Podziel się!

548 – terapia borderline: beztroska

– Jest pani w nadzwyczaj dobrej formie – powiedział terapeuta po jakimś czasie rozmowy.
– Już przecież bywałam w takiej.
– Nie aż tak. Przynajmniej, tak długo, jak się znamy.
Po dłuższej chwili stwierdził, że brzmię, jakbym nie miała już żadnych problemów. Przytaknęłam ochoczo, nie mogąc sobie o żadnym przypomnieć.
I w pewnej chwili pojawił się lęk.
– Przecież skoro nie mam już problemów, będzie chciał zakończyć terapię! A ja nie czuję się gotowa. Przecież tylu kwestii nie poruszyłam.
Pomogły dopiero jego słowa:
– Za tydzień o tej samej porze?

Podziel się!

545 – terapia borderline: czerp siłę ze swoich słabości

Całą sesję przegadałam. Mówiłam głównie o wrażeniach ze świąt, ale i o muzyce, seksie, moim wyalienowaniu ze społeczeństwa i trudnościach w rozumieniu sensu wypowiedzi innych.
– Zależy mi na życiu i zdrowiu – podsumowałam jakąś swoją wypowiedź.
– I chyba bardziej lubi pani życie, prawda?
Nie mogłam się nie zgodzić.
„W desperackim pragnieniu śmierci, drzemie największa wola życia” – napisałam kiedyś.
I taka jest prawda. Ze swych słabości można czerpać siłę. I to całymi garściami.

Kocham życie!

Podziel się!

543 – terapia borderline: ważne zdanie

Na sesji dużo mówiłam. Zupełnie swobodnie.
Ale najbardziej zadowolona jestem z jednego zdania.
-Wie pan, tak dziś rano piłam kawę i pomyślałam sobie, że cieszę się, że żyję.
– Co to znaczy?
– Bo… – zawahałam się, czując nagły niepokój. – Przecież mogło mnie już nie być. Chociażby wtedy, kiedy Mrówek ściągnął mnie z paska. Gdyby przyszedł dwie minuty później…
– Czyli cieszy się pani, że nie udało się pani odebrać sobie życia?
– Tak – odpowiedziałam stanowczo.

Podziel się!

542 – przed sesją

Dziwny to nastrój. Siła i energia twórcza mnie rozsadzają. Ale napisałam dwa zdania i dalej widzę pustkę. Nie wiem, co ma zrobić Komisarz.
Z drugiej strony wplatający się smutek i lęk.
Czyżby to przez temat, który chciałabym poruszyć na terapii?
Mam zdiagnozowane elementy schizoidalnego zaburzenia osobowości. Oprócz dwóch objawów, wszystko pasuje idealnie. Jestem głęboko upośledzona społecznie, cierpię na anhedonię. Mam dziwne poglądy. Nie lubię seksu. Nie mam przyjaciół i znajomych. Wolę żyć w świecie własnych fantazji. Pozorny chłód emocjonalny i niewrażliwość.
Chciałabym spytać terapeutę, co o tym myśli. Ale boję się. Paraliżuje mnie lęk. Czy się odważę?

Podziel się!