734 – pikowanie

Po wczorajszej euforii, dziś jest pikowanie. Smutek wdziera się w każdy zakamarek moich myśli, wypiera inne emocje. Dlaczego? Bo było za dobrze?
W głowie dźwięczą mi słowa psycholog z psychiatryka – to, że teraz jest źle, nie znaczy, że cały dzień musi być zły. Staram się tak do tego podchodzić, ale średnio mi wychodzi.
Straciłam wenę. Od kilku dni nic nie napisałam. Mam nadzieję, że ten kryzys twórczy jest chwilowy. Bo, jak wiecie, bez pisania nie jest ze mną dobrze. A nie mam nawet siły przepisać rozdziału Dwóch słów ani dokończyć Halucynacji Sacksa.
Oby to nie była zapowiedź kolejnego kryzysu… Ale nie, nie może być. Nie może! Za oknem słońce, a ja chcę celebrować życie!

Podziel się!

732 – wiosna!

No i mamy marzec. To niewiarygodne, jak szybko leci mi czas. Premiera Psychiatryka za trzy miesiące! A za dwa dni spotkanie z Wami.
Czuć już wiosnę w powietrzu. Czy wspominałam Wam, że to moja ulubiona pora roku? Wszystko budzi się do życia, razem ze mną!

Podziel się!

730 – zwątpienie

Od wczoraj wątpię w swoje umiejętności pisarskie. Nie, nie przeczytałam żadnych hejtów na temat moich książek. Zwątpienie przyszło samo z siebie. Wyszło ode mnie. Nie dlatego, że skończyła się wena. Ona niby jest, ale… Pisanie wydaje mi się bez sensu. To wrażenie, że to, co miałam napisać, już napisałam.
Niech to minie…

Podziel się!