695 – po spotkaniu

Pytacie mnie, jak było na spotkaniu. Było super! Nie mogłam przestać się uśmiechać!
To nie było takie typowe spotkanie autorskie, na którym coś opowiadam, a ludzie zadają pytania. Po prostu podpisywałam książki.
Poznałam kilkoro z Was osobiście.
Zdążyła się też śmieszna sytuacja. Podeszła jakaś pani i zapytała po ile jest Autoterapia. Renata (redaktor prowadząca), powiedziała, że po 20 złotych. Na co ta pani:
– Borderline… Takie poważne zaburzenie i tylko 20 złotych?
Hehe.
Miałam być na stoisku godzinę, ale w sumie wyszło półtorej. Sprzedało się w tym czasie kilka moich książek.
Po spotkaniu poszłam z trójką Czytelników na piwo do baru literackiego. Było miło. Porozmawialiśmy, trochę się pośmialiśmy. Lepiej poznaliśmy.
Zdecydowanie muszę to powtórzyć!

I wiecie, co? Nie było się czego bać! Ani trochę! Jestem z siebie taka dumna! Mimo że na początku przeszłam koło stoiska nie mając odwagi przywitać się z załogą Wydawnictwa.

Nie mogę się doczekać, aż opowiem o tym sukcesie panu M.!

Podziel się!

694 – spotkanie!

Widzimy się za 24 godziny! Nie mogę się doczekać aż Was poznam!
Nie zapomnijcie zabrać ze sobą książek do podpisu.

Dla przypomnienia:

1 grudnia, godz. 15:00-16:00
Wrocław, ulica Wystawowa 1 (Hala Stulecia)
Stoisko 71

Do zobaczyska!

Podziel się!

690 – wieści z frontu

Przychodzę, żeby Wam powiedzieć, że u mnie już dobrze. Od tygodnia jestem na sertralinie 250mg i to postawiło mnie na nogi.
Sporo pracuję i czytam. Z pisania na razie nici – brak weny czy czegoś tam. Myślę, jak dalej mają potoczyć się losy bohaterów i jakie piekło im zgotować, hehe.
Za sześć dni premiera „Uśpionej”! Nie mogę się już doczekać pierwszych recenzji, choć z drugiej strony bardzo się ich obawiam. Oby nie było, jak ostatnio…
Jedenaście dni do spotkania autorskiego, a mi już na samą myśl trzęsą się ręce. Bardzo chcę się z Wami spotkać, ale lęk przed ludźmi i rozmową mnie paraliżuje. Mam nadzieję, że nie obrazicie się, jeśli wezmę Lorafen? Chciałabym, abyśmy wszyscy dobrze się czuli podczas spotkania. A kto wie, może będą kolejne w innych miastach?
Znów zaczęłam się przestawiać ze wstawaniem. Już nie podrywam się o siódmej z łózka. Budzę się bliżej dziesiątej. Chodzę spać później. Chyba niezbyt mi to odpowiada… Lubiłam to poranne czytanie lub pisanie przed pracą.
Jeśli chodzi o „Bohemę”, nie mogę się jeszcze zdecydować, jaki gatunek to będzie. Na pewno psychologiczny, ale czy dramat, czy thriller? To się jeszcze okaże.

Podziel się!

689 – byłam w ciąży!

Nie no, to był tylko sen. Pojebany sen.

Byłam w ciąży i wzięłam tabletkę wczesnoporonną. Ssałam ją w ubikacji. Nagle zaczęłam krwawić. Spanikowałam. Czyżby tabletka już zadziałała?
Poroniłam. Urodziłam sporego, martwego niemowlaka. Spojrzałam na tego zakrwawionego człowieczka ze łzami w oczach i wyszeptałam „Anulka”… To byłam ja! Urodziłam sama siebie!

Po przebudzeniu sporo na ten temat myślałam. Doszłam do wniosku, że ten niemowlak to moja twórczość. A tabletka to ten cały hejt i krytykanctwo. Jeśli będę je brać tak do siebie, stracę to, co dla mnie najcenniejsze.

Podziel się!