654 – urlop

Od wczorajszego wieczoru jesteśmy u moich rodziców.
Obudziłam się dziś o wpół do ósmej. Wzięłam zeszyt z Bestsellerem i popijając kawę, machałam długopisem nad kartką. Nic nie napisałam. Ani słowa.
Zaczęłam za to czytać. Siedziałam sobie na huśtawce na tarasie i pochłaniałam książkę „Polscy seryjni mordercy”.
Rano byliśmy na długim spacerze w lesie. Pod wieczór byliśmy w lesie na rowerach.
Czuję, że tu wypocznę. I odżyję psychicznie.
Tylko żebym jeszcze mogła pisać…

Podziel się!

653 – piątkowa sesja

Może i macie rację. Może wczorajsza sesja nie była zmarnowana? Niemniej jednak, czując duży niedosyt, poprosiłam pana M. o jeszcze jedno spotkanie w tym tygodniu. Widzimy się w piątek.
Lęk już opadł. Terapeuta potwierdził, że nie ukarze mnie w żaden sposób za pocięcie się i wypisywanie do niego SMS. A obawiałam się, że może przegięłam z pisaniem do niego? Nic z tych rzeczy. Kiedy pomyślałam sobie, jakby zareagował pan S… Niebo a ziemia. Mam wrażenie, że pan M. też dba o naszą relację.
Jeszcze dwa dni i urlop. Na weekend przyjeżdża do nas teściowa. W niedzielę jedziemy do moich rodziców.
Nie piszę od jakiegoś czasu. Zupełnie nie potrafię się za to zabrać. Może potrzebna mi taka przerwa? Choć z tego wszystkiego, nie pamiętam już, ile zabójstw popełnił Artuszewski.
Ale mam plan.
Wydrukuję to, co mam i na wsi przeczytam. A potem znów zacznę pisać (oby)! Zamierzam też nadrobić zaległości w czytaniu książek. Mam kilka pozycji o psychopatach, które kupiłam i leżą odłogiem.
Chcę dobrze wykorzystać te dwa tygodnie. Znów zacząć wcześnie wstawać i pisać, pisać, pisać!

Podziel się!

640 – skończyło się kozaczenie

No i skończyło się kozaczenie. Dobry nastrój prysł jak bańka mydlana. Nie to, żeby była tragedia. Co to, to nie. A jednak łzy cisną się na oczy. Łzy suche.
Na słuchawkach reggae. Pod palcami klawiatura. Cholerna praca. Obecny projekt jest bardzo uciążliwy.
Dziś spałam dwanaście godzin. Mrówek obudził mnie tuż przed południem. Nie ruszyłam przed pracą żadnej z książek.
Właśnie, książek. Nie zaczęłam pracy nad czwartą częścią Młodego boga. Zrobię to w najbliższych dniach. Okazało się bowiem, że nie mam gotowego pliku do wydruku. Muszę pozbierać materiały i przenieść do edytora. Niemniej jednak, książka ukaże się w przyszłym roku. To mogę Wam obiecać. Czy na papierze? Będę rozmawiać z wydawnictwem.

Podziel się!