541 – weno, wróciłaś!

Mam ochotę śpiewać, tańczyć! Wszystko wskazuje na to, że wena wróciła!
Moją głowę przepełniają pomysły na dalszą część „Uśpionej”. I kolejna zmiana planów – będą dwie części książki, ale wydane, jako jedna.
Planuję zacząć pisać w Święta. Ale kto wie… może to nastąpi już dzisiaj?
Mam też pomysł na zakończenie.
Znów będę pisać! Jestem taka szczęśliwa!

Podziel się!

539 – klub 27

Od nastoletniego wieku pragnęłam dołączyć do Klubu 27. O czym zresztą pisałam w „Psychiatryku”.
Rok, w którym skończyłam 27 lat, był najgorszym w całym życiu. Wszystko się skumulowało – Autoagresja, tendencje samobójcze, autodestrukcja, negatywne emocje, niestabilność i cały ten syf, z którym osoby cierpiące na BPD muszą się zmagać na co dzień. A do tego wszystkiego kilka miesięcy odbijałam się od drzwi do drzwi, próbując otrzymać pomoc.
Dziś mam 30. Wciąż żyję i się leczę. Jest lepiej. Jest normalniej. Uczę się siebie. Nad niektórymi schematami zapanowałam i niemal zniknęły z życia.
Nanoszę ostatnie poprawki na trzeciej części „Młodego boga…”. To dziennik, który prowadziłam mając 20-27 lat.
Wydałam trzy książki. Pal sześć, że elektronicznie. Trzykrotnie spełniło się moje marzenie. Dodatkowo kolejne dwie książki czekają na wydanie, a ja zamierzam zabrać się do drugiej części „Uśpionej”.
Więc nie mówcie, że nie warto o siebie walczyć. Że nie warto się leczyć. Nie warto tak męczyć. Warto!
I ja jestem tego żywym dowodem.

Podziel się!

538 – końcowe prace

Ostatnio rzadko tu bywam. Jakoś nie mam motywacji do pisania.
Powrót do arypiprazolu przyniósł efekty. 7,5mg we krwi i potrafię znowu działać.
Dziś skończyłam korektę „Samobójstwa na raty” i zaczęłam nanosić poprawki na wersję elektroniczną.
Niedługo będziecie mogli przeczytać demo autorskie. A wydanie? Mam nadzieję, że niedługo po nowym roku.

Podziel się!

520 – weno wróć!

Od czwartku mam wolne.
Zdążyłam w tym czasie przeczytać „Anioły jedzą trzy razy dziennie” Grażyny Jagielskiej i zamówić kolejne dwie książki, które najprawdopodobniej też połknę na raz. Jestem głodna czytania. Zaniedbałam tę dziedzinę życia. Czas to nadrobić.
A teraz?
Siedzę z parującą czarną kawą i wydrukiem „Uśpionej” przed sobą. Zaczęłam czytać.
Plan jest taki, by zamiast dwóch części po 150 stron wydanej książki, dopisać po prostu część dalszą i nie pozostawiać czytelnika z ogromnym niedosytem, co usłyszałam od moich prerecenzentów.
Tak bardzo brakuje mi pisania! Weno, wróć łaskawie pod mój dach.

Podziel się!