507 – „Terapia u Doktorka”

Jak wspominałam, tydzień temu była premierą „Terapii u Doktorka”. Dziś e-booka można kupić również w Empiku.

Serdecznie zapraszam!

Młody bóg z pętlą na szyi. Terapia u Doktorka – KUP TERAZ w Empiku

„Młody bóg z pętlą na szyi. Terapia u doktorka” Anki Mrówczyńskiej to wspomnienia z pierwszej psychoterapii indywidualnej. Książka zawiera zapis 27 spotkań z terapeutą, które odbyły się na przestrzeni 10 miesięcy.

„Terapia u doktorka” jest znakomitym uzupełnieniem części pierwszej “Psychiatryk”, który polecany jest przez czołowe magazyny i portale psychiatryczne oraz psychologiczne nie tylko studentom studiów medycznych i psychologicznych, ale i wszystkim specjalistom zajmującym się szeroko pojętą ochroną zdrowia psychicznego. W “Terapii u doktorka” znajdziemy pogłębioną wiedzę na temat życia Autorki, przyjrzymy się objawom zaburzeń oraz poznamy przyczyny, dla których Anka przerwała współpracę z terapeutą. Choć początkowo go idealizowała, pewne sytuacje sprawiły, że go zdewaluowała i definitywnie zerwała relację przez SMS.

Jak przebiega leczenie osoby z zaburzeniem osobowości z pogranicza? Na jakie problemy musi być przygotowany terapeuta podczas sesji? Czego może spodziewać się pacjent? Na te i inne pytania znajdziemy odpowiedź w najnowszej książce Anki Mrówczyńskiej.

Podziel się!

501 – reakcja na słowa krytyki

To, że jestem nieodporna na krytykę jest faktem powszechnie znanym. Jednak skala hiperreakcji na nią zadziwia nawet mnie.
Dostałam dziś link do recenzji „Autoterapii” w Kuźni Literackiej.
Po przeczytaniu, życie nagle straciło sens i przestałam pisać „Bohemę” w połowie zdania (wspominałam, że zaczęłam pisać nową?).
Recenzja zawierała słowa konstruktywnej krytyki. Czy więc był powód do dziecinnej reakcji? W tej wypaczonej wersji rzeczywistości, owszem – był. Bo komuś się coś nie spodobało! Skoro więc nie wszystkim się podoba, nie będę pisać wcale. I takim sposobem łzy w oczy, nos na kwintę i siedzę naburmuszona. No ręce opadają.
I co z tego, że na końcu recenzji znalazło się zdanie:
„Niemniej jednak lekkość pióra Mrówczyńskiej, umiejętność opisywania emocji, a w efekcie również wyjście poza temat swojej „poranionej psyche”, mogą zaowocować w przyszłości konkretną literacką karierą” – to nieważne.
Liczy się przecież tylko wyłapanie tego, co złe i spotęgowanie do granic absurdu.
I jak tu z tobą żyć, Mrówczyńska?

A tu link do recenzji:

Recenzja „Borderline: Autoterapia, czyli…” w Kuźni Literackiej

Podziel się!

497 – twórczy szał

Jestem w twórczym szale. Piszę całymi dniami. I znów czuję, że życie jest tak piękne! Znów uśmiecham się do siebie. Znów kładąc się spać, nie mogę się doczekać pobudki. A po pobudce od razu łapię za długopis i kartkę.
I boję się. Tak bardzo się boję co będzie, jak skończę. Jestem w 3/4 „Majki”. Pisanie nieuchronnie zbliża się do końca i, jak to bywa, zbliża się kolejny kryzys. Ale najpierw krótka i bardzo intensywna euforia.
Kiedy nie piszę, nie umiem sobie znaleźć miejsca. Nie potrafię się odnaleźć w rzeczywistości. I wraca bezsens i poczucie straty.
Aż znów złapię za długopis i kartkę. Nie mogę, nie chce w życiu robić nic innego!

Podziel się!

492 – do przodu

I znów to pisanie ratuje mi życie. No… Może ratuje życie to za dużo powiedziane. Ale odwraca uwagę od negatywnych emocji. Smutku szczególnie.
Wczoraj dostałam do akceptacji skład „Terapii u Doktorka”.
Również wczoraj doszłam z pisaniem do połowy „Majki”.
Pojawiają się kolejne recenzje „Autoterapii”.
Na pisaniu i czytaniu mija mi życie. Takie życie to dobre i znośne życie.

Podziel się!