466 – przedsprzedaż „Terapii u Doktorka”

Mam dla Was wspaniałe wieści! Znów ruszyła przedsprzedaż „Terapii u Doktorka”. Tym razem muszę zebrać tylko 700 złotych, więc są duże szanse. Pomożecie? W zamian za wpłatę, otrzymacie papierową książkę wraz z imienną dedykacją i autografem.

Pomóżcie mi wydać książkę na papierze!

https://wspieram.to/mlody-bog

Podziel się!

458 – maraton

U Mrówczyńskich w domu maraton czytania. Na tapecie „Samobójstwo na raty”. Czytanie, poprawianie. Kreślenie i dopisywanie.

Na terapii się rozgadałam. W końcu. Po dwóch latach się otworzyłam. Terapeuta też to widzi. Mówię swobodnie, o wszystkim, co przyjdzie mi do głowy. Jest lepiej.

Samopoczucie w normie. Stany depresyjne w remisji. Myśli o żyletce i samobójstwie – brak. Teraz tylko tego nie spieprzyć…

Podziel się!

457 – koniec!

Postawiłam ostatnią kropkę w „Samobójstwie na raty” i napisałam wstęp. Pierwszy etap prac zakończony. Plik wysłany do wydawnictwa w celu wyceny.
Wciąż czekam na pewną bardzo ważną informację dotyczącą wydania „Terapii u Doktorka”.

Czas leci powoli i leniwie. Cierpliwie dążę do tego, co sobie zaplanowałam. Tylko smutek wciąż. I podenerwowanie. Skąd, dlaczego? Chcę już jutrzejszej sesji. Może jakoś ułożę sobie to wszystko w głowie.

Wiosno, wróć!

Podziel się!

456 – no i stuknęła mi trzydziestka

Jak spędziłam dzisiejszy dzień? To do przewidzenia – pisząc. Za punkt honoru postawiłam sobie ukończenie czwartej książki właśnie dziś. No dobra, zostało mi „tyci, tyci” do skończenia – uzupełnienie okresu pierwszej hospitalizacji.
Udało mi się zamknąć w około 700 stronach. Nie jest więc aż tak źle.

A już niedługo, mam nadzieję, postawię swoją książkę na półce.

Podziel się!

455 – wigilia narodzenia

To ostatnie godziny. Za dziewięć godzin bezpowrotnie stanę się trzydziestolatką. Młodości, nie odchodź!

Zostały mi 23 strony A4 do przeredagowania. Za pozwoleniem, czytałam dziś listy pisane do Mrówka podczas pierwszego pobytu w psychiatryku. Muszę uzupełnić „Samobójstwo na raty” o informacje w nich zawarte.

To będzie mocna książka. Miejscami może monotonna, jak pierwsza część. Ale wydaje mi się, że dużo wniesie. Może i więcej niż „Psychiatryk”?

Miałam nie dożyć tego wieku. Cieszę się jednak, że stało się inaczej.

Podziel się!