445 – w twórczym świecie

Ostatnio znów pochłania mnie tylko pisanie. Codziennie pobudka o szóstej, bo przecież szkoda czasu na spanie. Trzeba pisać!
Myślę tylko o tym. Mówię tylko o tym.
Mrówek znów zaczyna dostawać spazmów, słuchając mnie. W kółko tylko:
co napisałam, co chcę napisać, na jaki pomysł wpadłam, gdzie się pojawi recenzja, kto napisał, co napisał, jakie mam plany.
Cały mój świat znów zmienił się w twórczy. I znów tak wyraźnie czuję, że żyję!

Podziel się!

435 – hop, hop!

Chciałam wziąć na tapet „Majkę”. Ale to nie ten czas, nie te okoliczności.
Weno, hop, hop! Gdzie jesteś?

Myślami wciąż jestem w „Terapii u Doktorka”. Niecierpliwię się. Chciałabym już wydać kolejną książkę. Coś mi się wydaje, że znów zabiorę się za pisanie autobiograficzne. „Samobójstwo na raty” (trzecia część Młodego boga) jakby mnie wolała.
A przecież miałam teraz zająć się beletrystyką…

Podziel się!

433 – emocjonalna spirala

„Terapia u Doktorka” napisana w wersji elektronicznej, po pierwszych poprawkach, czeka na sponsora.

Nareszcie przyszła wiosna. Kawa w słońcu na balkonie. Brakowało mi tego.

Próbuję cieszyć się z małych rzeczy. Skupiam się na tym, co dobre. A mimo wszystko ten przeklęty smutek i ból samoświadomości.
Jestem z siebie dumna, więc skąd ta złość do siebie podszyta nienawiścią lub pogardą?
Chwytam się każdego, nawet najmniejszego pozytywu. A chce mi się płakać i ciąć. Czyżby pisanie o poprzedniej terapii mnie rozwaliło? A może to znów żałoba po ukończeniu książki?

Borderline, daj mi w końcu żyć!

Podziel się!