424 – niedziela

Chyba najgorszy dzień tygodnia. Nawet poniedziałek jej ustępuje.
Bezsenna noc – całkowicie. Czyżby przez arypiprazol? Z boku na bok, z boku na bok.
O 5:00 wstałam. Wypiłam dwie kawy, połknęłam leki. Cztery godziny później położyłam się i spałam do 11:00. Znów ta wysokiej jakości higiena snu… Ale co zrobisz, jak nic nie zrobisz? Można było połknąć Lorafen, no można było. Ale chciałam się z tym problemem uporać sama. No to się uporałam, nie ma co.

Cztery przeredagowane rozdziały „Terapii u Doktorka” w wersji cyfrowej spoczywają na dysku. Dokładnie na kilku dyskach. Lepiej mieć kilka kopii. Licho nie śpi, a złośliwość przedmiotów martwych… I tak dalej.
Pozostałe rozdziały, które pokrywają literami stosik kartek, czekają na swoją kolej. Uwielbiam kreślić czarnym długopisem po czarnym wydruku. I dopisywać, i skreślać, i skreślać, i dopisywać. Wtedy czuć, że się coś dzieje. A jak praca idzie do przodu to i człowiek czuje, że żyje.

Podziel się!

423 – recenzja „Borderline: Autoterapia, czyli…” na Neuroskoki.pl

Zapraszam do lektury recenzji „Borderline: Autoterapia, czyli…”

Autor: Maja Kochanowska z Neuroskoki.pl

Książkę polecam studentom psychologii i psychologom, którzy pracują z osobami z zaburzeniami osobowości. Dużo wyniosą z niej również bliscy i znajomi osób z borderline, którym książka pozwoli lepiej zrozumieć zachowanie takiej osoby. Może być cenna także dla osób, które same zmagają się z problemami z emocjami i pragną lepiej zrozumieć samych siebie.

Całość recenzji:
http://neuroskoki.pl/recenzja-borderline-autoterapia-czyli-o-sprawach-powaznych-z-solidna-dawka-autoironii/

Podziel się!

421 – zawsze jest za wcześnie, żeby się poddać

Tytułowy cytat usłyszałam dawno temu. Nie wiem, skąd pochodzi, więc jego autora przepraszam.
Czasem, gdy nie widać żadnej nadziei, to właśnie z samego dna można dostrzec światełko. Dlatego zawsze jest za wcześnie, żeby się poddać. Tak jest tym razem. I tak bywało wcześniej. Nigdy nie wiesz, kiedy nadejdzie informacja mogąca zmienić wszystko.
Zyskałam nowe siły do pisania. Rozdział trzeci „Terapii u Doktorka” domknięty. Zostały dwadzieścia cztery. Potem poprawki, szlify. Wstępnie szacuję, że praca potrwa do końca kwietnia. A może zahaczy jeszcze o maj? Niemniej jednak, idzie do przodu.
Mam nadzieję, że w drugiej połowie roku w końcu wydam pierwszy papier.

Podziel się!

419 – z pisania żyć

Dlaczego ze wszystkich aktywności artystycznych wybrałam akurat pisanie?
Mogłam rysować, malować, grać, śpiewać, tańczyć, rzeźbić. Ale nie, ja wybrałam pisanie. Albo ono wybrało mnie?
Poszłabym na rynek lub w inne zatłoczone miejsce. Dzieliłabym się swoją twórczością i utrzymywała, że tak zarabiam na życie.
O tym marzę. Żeby żyć z pisania. Choćby i miało wystarczyć tylko na chleb i kawę…

Podziel się!