405 – przedpremierowa recenzja „Borderline: Autoterapia…”

Premiera w pierwszej połowie marca, ale już dziś mam dla Was przedpremierową recenzję!

Mgr Anna Gołębiowska
psycholog/psychoterapeuta

RECENZJA: „Borderline: Autoterapia czyli o sprawach poważnych z solidną dawką autoironii” Anka Mrówczyńska

Zgodnie z definicją, borderline to rodzaj zaburzenia osobowości, charakteryzujący się między innymi silną niestabilnością w zakresie kontroli emocji, impulsów, myśli oraz postrzegania siebie i relacji społecznych. Książka „Borderline: Autoterapia czyli o sprawach poważnych z solidną dawką autoironii” opowiada z dystansu ekscytującą i ciekawą, ale też trudną podróż przez świat wewnętrznych przeżyć osoby cierpiącej na ten rodzaj zaburzeń osobowości. Kiedy zostałam poproszona o jej recenzję, nie do końca wiedziałam czego się spodziewać. Sam tytuł wskazywał, że będzie to opowieść oparta na własnym doświadczeniu. Okazało się, że jest to książka napisana w formie dynamicznie rozwijającego się dogłębnego dialogu wewnętrznego różnych części siebie. Na początku lektury, może się wydawać, że w książce występują trzy bohaterki: Anka Mrówczyńska, psycholog i ktoś pełniący funkcję narratora, jak się okazuje sama autorka. Tak naprawdę, te trzy postacie okazują się być jedną i tą samą osobą, autorką tej książki. Za pomocą takiego sposobu wyrazu, możemy z różnych perspektyw obserwować sposób przeżywania i radzenia sobie z trudnościami i licznymi konfliktami. Momentami wprowadza to nieco chaosu, ale jednocześnie wiarygodnie oddaje jak wygląda świat przeżyć osoby z borderline. Taka forma oraz używany przez autorkę język sprawiają jednocześnie, że książkę czyta się szybko, choć nie zawsze miło i przyjemnie z uwagi na opisywane w ten sposób cierpienie i trudne emocje. Anka Mrówczyńska, pokazała na własnym przykładzie jak wygląda wewnętrzny świat osoby cierpiącej na to zaburzenie. W kolejnych rozdziałach odnosi się do różnych aspektów swojej osobowości, skupiając się na dokładnym i często poruszającym opisie przeżywanych przez nią emocji, odbierania swojego poczucia wartości, funkcjonowania w relacjach z bliskimi oraz z innymi ludźmi. Porusza też trudne tematy dotyczące swoich zachowań ryzykownych, autoagresywnych oraz myśli samobójczych. Każdy omawiany przez nią obszar ukazuje jak skrajny, dynamiczny, impulsywny i zmienny bywa świat osoby z osobowością borderline. Pokazuje też ile trudu i własnej pracy nad sobą wymaga porządkowanie, integracja oraz próba odnalezienia się w świecie.

Autorka z dużą otwartością i szczerością dzieli się w książce swoimi najskrytszymi dylematami, konfliktami, trudnościami, niejednokrotnie też wypowiadając się na swój temat bardzo nieprzyjemnie, wręcz wulgarnie i obraźliwie. W poszczególnych rozdziałach sięga do swojej przeszłości, historii rodzinnej, swoich relacji z rodzicami i światem zewnętrznym, który czasem okazuje się być dla niej czymś pomocnym, a czasem jest źródłem lęku i cierpienia. Przede wszystkim jednak książka jest o relacji samej ze sobą, walce wewnętrznej pomiędzy czasami bardzo sprzecznymi dążeniami, o zmaganiu się z myślami na swój temat. Autorka, poprzez stawianie siebie w krzyżowym ogniu pytań i analiz, podejmuje próbę rozmowy samej ze sobą, próbę radzenia sobie z własną emocjonalnością, z życiem oraz jego przeciwnościami, które okazują się tkwić w psychice. Sposób, w jaki zdecydowała się odsłonić siebie, czyni tę książkę wartościowym i wiarygodnym studium przypadku. Czytając ją, niejednokrotnie można odnieść wrażenie, że jest się na kolejce górskiej, gdzie wszystko dzieje się szybko, intensywnie i bardzo ekspresyjnie. Na kolejce, gdzie zamiast wagoników są różnorodne doświadczenia, myśli i emocje.

Choć książka ta, z pewnością nie jest podręcznikiem teoretyczno – praktycznym, to jednak opis własnego doświadczenia, okazuje się być wystarczającym, aby w sposób dogłębny ukazać dylematy i przeżycia emocjonalne osób z diagnozą zaburzeń osobowości typu borderline. Moim zdaniem książka, może stanowić świetne uzupełnienie wiedzy zdobywanej na studiach lub w podręcznikach specjalistycznych. Dla praktyka jest odzwierciedleniem objawów i trudności, obserwowanych i zgłaszanych często przez pacjentów, choć oczywiście nie oddaje w całości kontaktu z taką osobą, na który możemy liczyć, podczas procesu leczenia/psychoterapii. Publikacja jest godna polecenia dla zwykłego czytelnika zainteresowanego tą tematyką, ale też może być źródłem wiedzy dla studentów medycyny, psychologii, czy też specjalistów pracujących z tym zaburzeniem. Lektura, może okazać się też pomocna dla bliskich osób z taką diagnozą, którzy potrzebują zrozumieć istotę i znaczenie różnych objawów i zachowań charakterystycznych dla borderline, które często bywają niezrozumiałe i niejasne dla najbliższego otoczenia.

Podziel się!

402 – do genialnych pomysłów muszę dojrzeć

– Podjęłam decyzję. Będę pisać od nowa.
– Którą książkę?
– „Terapię u Doktorka”.
– A czemu?
– Bo ja wiem… Same dialogi. Część z nich przerobię na opisy, dodam komentarze.
– A co ja ci mówiłem od początku?
– Oj cicho, no. Ja po prostu muszę dojrzeć do twoich doskonałych pomysłów.
Tak, tak. Mrówek odwodził mnie od tej formy książki. Ale ja się uparłam.
– Jestem artystką! Taką mam wizję!
Tyle, że ten ośli upór prędzej czy później odpuszcza, a ja muszę robić wszystko od początku. Przynajmniej ćwiczę warsztat, hehe.
Mam nadzieję, że nie potrwa to długo. Tylko trzeba się za to zabrać.

Póki co, czekamy na „Autoterapię”!

Podziel się!

400 – tak czy nie tak?

Miałam w planach wydać „Terapię u Doktorka” w okolicach wakacji. Jednak coraz poważniej zastanawiam się nad sposobem napisania tej książki. Po jej ukończeniu byłam zadowolona. Teraz mam wątpliwości. Same dialogi – uwielbiam pisać dialogi, ale czy to nie przesada? Już „Autoterapia” jest jedną, wielką rozmową. Bez opisów.
Mam dylemat. Może napisać ją jeszcze raz, od nowa?

Podziel się!