334 – śmierć Mrówczyńskiej?

Na poważnie rozważam uśmiercenie Mrówczyńskiej i zniknięcie z „życia publicznego”. Nie mam na to siły.
Co by nie robić, wszędzie to samo:
– Nie, nie tym razem, statut nie pozwala, to jest doskonałe, ale… Trzymam kciuki i życzę powodzenia! Nie jesteśmy zainteresowani, nie mamy takich funduszy – i tak w cholerne kółko.
Jaki jest tego sens? A jaki koszt? Straty chyba przewyższają zyski i nie mam na myśli nic materialnego.
Na cholerę komu ta Anka. Na cholerę mi?

Rozmyć się. Rozłożyć ciało na atomy. Książki na litery. I zniknąć – jak pod słońcem mgła…

Podziel się!

327 – przemyślenia przy poprawkach

Psychiatra w grudniu popołudniu.
Od jakiegoś czasu ratuję się Tisercinem. Pół tabletki na rozpoczęcie dnia, pół, by przetrwać drugą część czuwania, kolejne pół, żeby spać.
Znów potrzebuję neuroleptyka. Niestety. Wahania emocjonalne, za którymi idą myśli skrajne, nie dają nawet funkcjonować, a co dopiero żyć.
Dziś skończyłam ostateczne nanoszenie poprawek na „Terapię u Doktorka”. Tekst zwarty i gotowy czeka na wydanie. Jeszcze tylko wypełnienie formularza dla wydawnictwa – streszczenie, opisy i inne takie.

Czytanie tego, znów obudziło dawne emocje. Przymusy autoagresji i autodestrukcji, ucisk wyobrażonej pętli na szyi. Dziwne pochody kolorów, jak kiedyś halucynacji. Lorafen – musi pomóc.

Głęboki wdech i wydech. Świeże powietrze wpada z dworu. Smak gorącej, czarnej kawy i zapach, jednej z ostatnich, wypalanej fajki.

Przecież trzeba żyć. I chce się żyć. Aż do śmierci. A czasu coraz mniej. Trzeba się zacząć spieszyć.

Podziel się!

322 – „Tajemnica rękopisu”

Czytanie ma jedną ogromną wadę – książki zawsze zdecydowanie za szybko się kończą. Człowiek zamawia sobie taką, którą chciał od lat przeczytać, czeka niecierpliwie aż szanowna Poczta Polska lub inny kurier ją dostarczy. W końcu bierze w ręce swój nowy nabytek, otwiera na pierwszej stronie i… za chwilę czyta ostatnie zdanie. Ja się tak nie bawię!

Oprócz pracy zawodowej – rzecz jasna – dni wypełnia mi nowy projekt. Książka po części historyczna, cofająca się akcją do początku dwudziestego wieku. „Sztuka dla sztuki”, „nagie dusze” to zdecydowanie mój ulubiony okres w literaturze polskiej. Bieda, tanie wina, ciężki klimat zadymionych kawiarni, syfilis, artyści bez talentu, samobójstwa z miłości i życie w krakowskiej cyganerii. To wszystko zawrze się w „Tajemnicy rękopisu”. Czuję, że pisanie tej książki sprawi mi ogromną przyjemność.

Podziel się!

321 – tchnienie nowych nadziei

Bo tak to już ze mną jest. Pieprzona chwiejność, niestabilność i skakanie po ekstremach.
W jednej chwili łzawe, rozpaczliwe:
– Nienawidzę życia! Nie chcę już żyć!
By po chwili z wielką pewnością siebie:
– Kocham życie! Chcę żyć wiecznie!
I nic, żadne racjonalne myśli, nie są w stanie powstrzymać tych szalonych oscylacji między skrajnościami.
Nic to, gdy budzi się artystka. Przynosi nowy, fascynujący pomysł na książkę. Świat w jednej chwili nabiera intensywnych barw, a życie zdaje się najlepszym z możliwych.
Tak, wiem. To trzecia książka, którą zaczynam od ukończenia „Autoterapii”. Ale nie, nie będzie jak kiedyś. Teraz to wiem. Wierzę w to i w siebie. Wszystkie je napiszę! Kolejne trzy ostatnie kropki czekają na postawienie.

Kocham Cię, życie!

Podziel się!