296 – powoli

Powoli dopisuję kolejne strony „Autoterapii”. Powoli klaruje mi się koncepcja historii „Majki”.
Matko! Jakiego to daje mi kopa!
Może i będę nieskromna, ale muszę to napisać. Marzę, MARZĘ, by utrzymywać się z pisania. Może wtedy i terapeuta przestałby namawiać mnie do podjęcia pracy fizycznej…

Podziel się!

291 – „Majka”

Chwila odpoczynku od „Autoterapii” dobrze mi zrobi. Nabiorę dystansu, pojawią się nowe pomysły. Nie ma się co spinać.

Folder „BOOKS” zasilił nowy – „Majka”, w którym świeżo utworzony plik o tej samej nazwie, powoli zwiększa swój rozmiar.
Przymierzam się do beletrystyki. Przepisuję chaotyczne notatki, robione kiedyś tam, w czerwonym zeszycie A4. Może coś się wyklaruje, może coś przyjdzie do głowy. Jedno jest pewne – osadzenie w klimacie kryminału.

Na oparciu kanapy leżą zeszyty z notatkami, wydrukowane pierwsze i kolejne wersje fragmentów książek. Walają się kartki z pomysłami, planami akcji, spisami rozdziałów. Długopis z czarnym tuszem wiecznie ginie w akcji. Znika zawsze, gdy muszę zapisać coś teraz, już! Na szczęście to nie jedyny długopis – za to ulubiony.
Jak ja kocham ten twórczy nieład!

Podziel się!

290 – bezsenne im bliżej, tym dalej

Wróciły problemy ze snem. Zasypiam normalnie, ale niezależnie od tego, czy położę się o 23:00, czy o 3:00, punkt 5:00 budzi mnie kaszel. Zastanawiam się, czy to psychosomatyka. Leżę do 7:00 lub 9:00 w łóżku, łudząc się, że jeszcze zasnę. Wstaję, wypijam kawę albo dwie i dosypiam jeszcze z godzinę na siedząco. Ta… nie ma to jak higiena snu.

Zostało mi do napisania sześć rozdziałów „Autoterapii”. Jak zwykle – im bliżej końca, tym gorzej się pisze, trudniej się skupić, pomysłów brakuje. I rozgrzebuję tak każdą sesję po kolei, pisząc jedną, dwie strony i przerzucając się na inny rozdział, bo:
– Z tamtym pójdzie mi lepiej, mam pomysł!
Ale gdy tylko przewinę dokument do pożądanej sesji, wszystko ucieka. A sens pisania tej książki jakoś się rozmywa. Cóż. Znam przecież te mechanizmy. I walczę z nimi z całych sił.

Obiecałam sobie: „Autoterapia” to na jakiś czas ostatnia książka autobiograficzna. Koniec z psychicznymi wiwisekcjami i babraniem się w objawach borderline. Czas na beletrystykę! I szczerą odpowiedź na pytanie, czy rzeczywiście mam szansę na aspirowanie do miana pisarki.

Podziel się!