174 – recenzja na psychologia-spoleczna.pl

„Ciężko jest czytać opowieść niesamowitego człowieka, który tak usilnie stara się zniszczyć siebie, którego pragnienie śmierci i bezużyteczności bierze górę, nad pragnieniem życia.

Jednak nie bez powodu nazwałam narratorkę tej książki „niesamowitym człowiekiem”. Odpowiedź znajdziesz w środku, dlatego gorąco, każdemu, niezależnie od wieku i wykształcenia…

…polecam zapoznanie się z tą jakże emocjonalną lekturą!”

http://psychologia-spoleczna.pl/recenzje-ksiazek/2203-mlody-bog-z-petla-na-szyi-psychiatryk.html

Podziel się!

169 – „Bogini szaleństwa” – recenzja Młodego boga na „Rzecz o kulturze”

„Dużo odwagi musiała mieć Mrówczyńska, aby opisać i przekazać zupełnie obcym ludziom wszystko to, czego nie była w stanie opowiedzieć najbliższym. Ciekawe czy jej rodzice przeczytali tę książkę. Może to właśnie z niej dowiedzieli się o pobycie córki w psychiatryku. Pisarka wydarła ogromny kawał swojej prywatności i wystawiła go na światło dzienne, oddała na łaskę i niełaskę czytelników. Ryzykowne.”

Bogini szaleństwa – Rzecz o kulturze – recenzja „Młody bóg z pętlą na szyi. Psychiatryk””

Podziel się!

156 – Mrówek zawsze ma rację!

W naszym związku ja wszystko wiem, a Mrówek zawsze ma rację. Tak ustaliliśmy na początku znajomości. Ten układ działa do dziś.
– Nigdy nie napiszesz bestsellera, bo jesteś monotematyczna.
To było moje założenie. Sztuka równa się zaburzenia psychiczne.
Aż niespodziewanie dojrzałam. Wczoraj? Chyba dziś.
Z Majki usunęłam wszystkie elementy psychopatologiczne. I poczułam się wyzwolona.
Jestem wolna!
Mam głowę pełną pomysłów. Chcę tylko pisać, pisać i pisać!

Podziel się!

155 – speliny w służbie nauce i sztuce

Tak mnie wzięło na wspominki.

Przed maturą sporo wagarowałam. Chodziłam na wybrane lekcje i fakultety. Resztę czasu spędzałam w spelunce kilka kilometrów od szkoły. Uczyłam się, pijąc piwo i snując plany na przyszłość. Chciałam iść na filozofię. Zrobić magistrat. Zostać na uczelni i się doktoryzować. A potem dalej i dalej.
Pierwszy semestr na wymarzonym kierunku zakończyłam z wysoką średnią. Później wszystko zaprzepaściłam, ale dziś nie o tym.

Po zakończonych egzaminach maturalnych przez jakiś miesiąc wychodziłam rano z domu. Szłam do speluny (typowej menelni), kupowałam duże piwo z beczki za trzy złote i pisałam. Ah! Jak ja pisałam! Poematy, wiersze, manifesty artystyczne.
Gdzie są te wszystkie zapisane kartki? Nie mam pojęcia. Całkiem możliwy scenariusz jest taki, że przesadziłam z alkoholem i gdzieś to zgubiłam. Bądź zalegają w kartonie wśród innych papierów oznaczonych jako arcyważne przy przeprowadzce. Nie wiem. Mam naprawdę krótką i dziurawą pamięć.

Podziel się!