116 – druga część „Młodego boga”

W końcu nadszedł ten sądny dzień!
Etap pisania drugiej części Młodego boga (dla przypomnienia „Młody bóg z pętlą na szyi. Terapia u Doktorka”) uważam za oficjalnie zamknięty!
To sto stron moich dialogów z terapeutą.

Teraz czas na wielokrotne czytanie, poprawianie, dopisywanie, skreślanie, szlifowanie. Jednym słowem redagowanie, korekta i bla, bla, bla. Nie lubię tego etapu.

Niemniej… można uznać, że dziś skończyłam pisać swoją trzecią książkę.

Hip, hip! Hura!

Podziel się!

115 – pisz dalej!

– Czemu wyłączasz komputer?
– No bo skończyłam rozdział.
– I nie będziesz już pisać?
– No dzisiaj nie.
– Ej… to weź zrób obiad i pisz dalej, co?
– Czemu?
– No weź napisz kolejny rozdział.
– Ale czemu?
– No bo będziesz tu siedzieć i mnie wkurwiać.
– Ale zaraz skończę tę książkę i co wtedy?
– No to bedziesz pisać od początku.
– To chyba lepiej zacząć nową książkę…
– No jak tam chcesz. Tylko proszę, pisz. Bo tylko jak piszesz da się z tobą wytrzymać.

Podziel się!

111 – pisz! to nie będziesz świrować

Po wypiciu pierwszej kawy zasiadłam do komputera. Otworzyłam plik „Terapii u Doktorka”. Po kilku minutach patrzenia w migajacy na nowej stronie kursor, zamknęłam plik i wyłączyłam komputer.
Siadłam na kanapie koło Mrówka i gapiłam się w kubek z drugą kawą.
– Czemu nie piszesz?
– A nie wiem… bo to chyba bezsensu.
– To trzeba było się nad tym wcześniej zastanawiać. A nie teraz, kiedy napisałaś już prawie całą książkę.
– No niby…
– Idź pisać.
– Nie chce mi się.
– No idź pisać! Wtedy nie będziesz świrować.
No i poszłam. Dwudziesty pierwszy rozdział napisany.

Podziel się!

104 – krytyka

Bezsenna noc. Przebijałam się przez bezkresne odmęty internetu. Przed czwartą znalazłam coś, czego wolałabym być nieświadoma.
Opinia, że Młody bóg jest na poziomie opowiadania dziecka z podstawówki.
– Pierdolę! Rzucam to pisanie!
I od razu myśli samobójcze. Fantazje o rzemiennej skakance. Trzymam ją pod łóżkiem. Nie mogąc zasnąć ściskam w ręce. Jakbym trzymała własne przeznaczenie.
Wiem. Przecież wiem, że muszę liczyć się z krytyką. A jednak. Nieprzychylne zdanie znów mnie pokonało. Rozłożyło na łopatki.

Podziel się!