11 – oddech

Ostatnie tygodnie to był czas wytężonej pracy. Siedzieliśmy nad projektem codziennie do dwudziestej.
Teraz klient testuje. To czas poprawek. Chwila na złapanie oddechu.

Na terapii nie najlepiej się dzieje. Dwie ostatnie sesje praktycznie przemilczalam. Co się dzieje?
Czasem przychodzi mi coś do głowy. Jednak nie mogę się zdecydować, żeby to powiedzieć. Nie potrafię otworzyć ust. A kiedy już zbiorę w sobie siłę, by to zrobić – zapominam, co miałam na myśli.

Nie myślę o pisaniu. A co i rusz przychodzi mi do głowy scena do jednej z książek, które zaczęłam pisać. Takich rozgrzebanych pozycji mam pięć. O ile dobrze liczę. Nie zapisuję tych pomysłów. Szlifuję je w głowie. A potem odchodzą w czarną odchłań niepamięci. Szkoda?

Podziel się!

6 – moja obawa

Wiecie co, tak bardzo się boję…
Książka pojawi się w sprzedaży za miesiąc. Za cztery będą pierwsze wyniki sprzedażowe. Ale tak naprawdę nie tego boję się najbardziej.
Obawiam się, jak Młody bóg zostanie odebrany. Jak zostanie przyjęty. Wiem,że pisząc muszę się liczyć z krytyką. Ale tak źle na nią reaguję.
Ta książka to moje oczko w głowie. Jestem z niej bardzo zadowolona i dumna. Jest właśnie dokładnie taka, jaka miała być. To tak, jakbyście weszli do mojej głowy. Jakbym zaprosiła Was do swojego świata wewnętrznego.
Niezależnie od tego, jak potoczą się losy tej pozycji, mam w planach napisanie kolejnych części. Równie niestandardowych jak ta.
Nie zależy mi na tym, żeby na niej zarobić. Już na początku zapowiedziałam Mrówkowi, że cała kasa z książki idzie na wydawanie kolejnych.
Jestem ekshibinocjonistką emocjonalną. Zależy mi na tym, żeby jak najwięcej osób ją przeczytało. Poprzedni terapeuta próbował analizować tę potrzebę.
Tak bardzo sie denerwuję, że nawet nie stresuję się szkołą, która zaczyna.się za dwa tygodnie. Żyję tylko tym.

Podziel się!

3 – „Młody bóg z pętlą na szyi. Psychiatryk”

W połowie października książka trafi do księgarń.
W końcu. Spełnienie moich marzeń. Początek czegoś nowego.
Wiążę z tym faktem wielkie nadzieje. Ale i obawy. Dotyczące nie tylko sprzedaży – w końcu jest niszowa. Bardziej martwi mnie to, jak zostanie odebrana. Stawia mnie w złym świetle.
Jaki obraz mnie kreuje? Suki. Suki dla Mrówka. W szpitalu traktowałam go okropnie. Puściły mi wszelkie hamulce.
Ale cóż. To był mój wybór, żeby opisać całą prawdę. Bycie ekshibinocjonistką emocjonalną ma swoją cenę.

Podziel się!