749 – smutek

Od kilku dni jest mi źle. Znów zakrada się smutek, poczucie pokrzywdzenia, wstyd i poczucie winy. Pan M. uważa, że ma to związek z przeszłością.
– Jakby żyła pani w oczekiwaniu na zły nastrój, przymus cięcia i myśli samobójcze.
Coś w tym jest.
Odstawiłam naltrexon. Za zgodą lekarza i tylko na kilka dni. Jednak nie umiem funkcjonować bez tych tabletek.
A może to tylko pogoda?

Podziel się!

748 – ofiacjalna diagnoza

Na ostatniej sesji pan M. zapytał mnie, jaką mam diagnozę od psychiatry.
– Szczerze mówiąc, nie wiem. – Przyznałam.
– To leczy się pani od pięciu lat i nie wie, na co? – Zdziwił się terapeuta.
Po przyjściu do domu napisałam do psychiatry.
Moja oficjalna diagnoza to osobowość chwiejna emocjonalnie z dekompensacjami glównie depresyjnymi.
Postanowiłam, że w końcu, po czterech latach, zapytam pana M. o to, jak on mnie zdiagnozował. Uwierzcie mi, to dla mnie bardzo trudne. Dlaczego? Żebym to ja wiedziała…

Podziel się!

743 – terapia borderline: izolacja

Dziś na sesję szłam z konkretnym problemem – izolacją.
Ostatnimi czasy między mną a Mrówkiem była normalna rozmowa, śmiech i zero izolacji. Aż znów zamknęłam się w sobie.
– Najgorsze jest to, że tego nawet nie zauważyłam. Dopiero Mrówek mi o tym powiedział, jak już był na mnie zły o to. Nie chcę się izolować. A mam wrażenie, że nie mam na to żadnego wpływu.
– Pani nie jest autystyczna, czyli to nie jest kwestia sposobu działania pani mózgu. – Zauważył pan M. – To są reakcje obronne na lęk.
– Ja wiem… Jeszcze rozumiem, że kiedyś tak było. Kiedy nienawidziłam życia. Ale teraz? Przecież je kocham i jestem szczęśliwa.
– No właśnie. Tego lęku już nie ma, ale reakcje pozostały, prawda?
– Denerwuję się na siebie, bo Mrówek odbiera to jako ignorancję i obojętność. A nie jest to moją intencją.
– Pani Aniu, zdaje się pani bezradna wobec tych mechanizmów. Ale to nie jest prawda. Przełamanie ich wymaga od pani wysiłku i aktywności. To da się zrobić.
Wiem. Przecież to wiem. Jednak słowa terapeuty zmotywowały mnie do działania. Nie dam się! O nie! Nie pozwolę, by stare nawyki przejmowały nade mną kontrolę i rozwalały mi związek. Po moim trupie!

Podziel się!

742 – frustracja

Ostatnio pan M. uświadomił mnie, że bardzo źle znoszę frustrację. Mam bardzo niski próg odporności na nią.
Kiedy tylko pojawia się jakiś problem, od razu chcę rezygnować i uciec. Czy to rzucić pracę, czy w myśli samobójcze lub przymusy autoagresywne.
Zdecydowanie muszę nad tym pracować. Przecież nie mogę za każdym razem sięgać po Lorafen, jak zrobiłam to dzisiaj.
Tak dużo już przepracowałam, zmieniłam. Ale wciąż jest wiele do zrobienia. A mnie znów towarzyszy lęk, przed zakończeniem terapii. Dlaczego?
– Co jeszcze chciałaby pani w sobie zmienić? – Zapytał niespodziewanie pan M. na ostatniej sesji.
Początkowo wpadłam w panikę, bo nie wiedziałam, co odpowiedzieć. Jednak po chwili zastanowienia, przypomniałam sobie.
– Na pewno tę niechęć przed seksem. Niestabilność, która wciąż jest.
– Nieumiejętność znoszenia frustracji. – Dodał terapeuta.
Przytaknęłam i nie umiałam znaleźć nic innego. I wtedy pojawił się kolejny lęk – przed zakończeniem terapii.

Podziel się!

737 – terapia borderline: seks!

Na dzisiejszej sesji stało się coś nieprawdopodobnego! Ale zacznijmy od początku.
Kilka dni temu powiedziałam Mrówkowi, że brakuje mi romantyzmu. Zripostował to szybko:
– A mnie brakuje seksu.
Postanowiłam wtedy, że poruszę ten temat na sesji. Jak część z Was wie, to dla mnie bardzo trudny temat. Bałam się, że nie dam rady. A jednak!
Powiedziałam panu M. o tym, że Mrówkowi brakuje seksu.
– A pani? – Zapytał.
– Mnie nie. – Odpowiedziałam zgodnie z prawdą.
Rozmawialiśmy o moich doświadczeniach. O tym, że seks kojarzy mi się z czymś nieprzyjemnym a nawet z gwałtem.
– Nawet rozmowa na ten temat jest dla pani trudna, prawda? Mogliśmy to zaobserwować niejednokrotnie na sesji.
– To prawda… – Przyznałam.
Jednak, mimo oporów i trudu, dałam radę. Całą sesję przegadaliśmy o seksie! Nie mogę uwierzyć, że mi się udało.

Podziel się!