938 – oszywiście, długo czekać nie trzeba było

Na co? Ano na to, co robię najlepiej – gnojenie siebie, doszukiwanie się i myśli samobójcze. Siedzę i płaczę. Ten pierdolony świat chce, żebym się zajebała, cały czas rzucając mu pieprzone kłody pod nogi. I tak myślę… Co za różnica, czy wyhuśtam się teraz, czy za miesiąc? KURWA! Przecież ja nawet nie chcę się leczyć na koszt państwa. Chcę iść prywatnie. I chuj. Dostałam jedno polecenie na fb. Sprawdziłam – jak w przypadku poprzednich terapeutów, do konca roku nie ma zapisów do kolejki. Rozmawiałam że znajomą z zarządu PTDBT. Mówi, że w moim mieście nie mają dostępnego mężczyzny po kursie … Czytaj dalej

Podziel się!

936 – fazy samopoczucia

Ostatnio mam niezły zapieprz w pracy zarobkowej i zupełnie nie mam czasu dla siebie. Nie mam kiedy pisać ani czytać. Póki co, jeszcze aż tak nie daje mi to w kość, ale obawiam się, że jeśli ten gorący okres będzie się przeciągał, w końcu znów popadnę w poczucie beznadziei. A mam do tego dużą skłonność. Kiedy nie tworzę, zaczyna ogarniać mnie poczucie bezsensu życia. Obecnie jest z tym o tyle gorzej niż w przeszłości, że kiedyś w trudnych stanach emocjonalnych pisałam wiersze. Moja poezja karmiła się cierpieniem i na nim wzrastała. Z prozą jest inaczej – by powstawała, potrzebne jest … Czytaj dalej

Podziel się!

935 – krótka analiza tendencji samobójczych

Tendencje samobójcze nieco wystopowały. „Zabiję się” osłabło do „chciałabym, żeby mnie nie było”. Znów robi się bezpieczniej. Mniej boleśnie, bo tsunami cierpienia stało się zwykłą, spokojną falą.Tak myślę o tym kryzysie. Skąd się wziął? Co było jego przyczyną? Mam pewne podejrzenia. Jeśli są prawdziwe, to naprawdę nie była żadna tragedia. Ale zaczęłam się gnębić. Wciąż i wciąż tłuc sobie do głowy, że to przekreśla wszystko. Całe moje pisanie, całe życie. I może rzeczywiście, gdyby wyłapać ten schemat już na początku, nie doszłoby do takiej eskalacji negatywnych emocji, bólu i, w konsekwencji, tendencji samobójczych. Ale to tylko przypuszczenia.Pan M. wczoraj zwrócił … Czytaj dalej

Podziel się!

934 – terapia borderline: sama relacja nie wystarczy

Kiedy stałam pod klatką i paliłam drugą fajkę, rozszalała się śnieżyca. Idąc tam, miałam tyle do powiedzenia. Ale w tamtym momencie miałam wrażenie, że podmuchy silnego i lodowatego wiatru wywiały ze mnie wszystko. Każdą najmniejszą myśl i emocję. Usiadłam w fotelu i, jak zwykle, utkwiłam wzrok w puszcze Redbulla, palcem wskazującym lewej ręki bawiąc się kluczykiem do otwierania. Dopadła mnie straszna niemoc. Zastanawiałam się, po co tam przyszłam. A z drugiej strony spłynął na mnie taki błogi spokój. Cały lęk przed spotkaniem uleciał i znów poczułam tę bliskość, zaufanie i bezpieczeństwo, których tak mi brakowało przez ostatnie tygodnie. Dojmujące poczucie … Czytaj dalej

Podziel się!

933 – radość, wstyd i lęk

Dzisiejszemu spotkaniu towarzyszą z jednej strony ogromne emocje. A spośród nich chyba najgłośniejsze są radość, wstyd i lęk. Z drugiej jednak, całkowita pustka. I zawsze mnie ten fenomen dziwił. Jak to jest? Emocje są tak silne, że umysł je odcina i stąd wrażenie pustki? Czy działa to na takiej zasadzie, jak agresywne pragnienie schrupania albo uduszenia szczeniaczka, bo jest taki słodki (zjawisko czułej agresji)? Gdy widzimy takiego słodziaka, często budzą się z nas mordercze instynkty. Ale to nie dlatego, że jesteśmy źli. To umysł w ten sposób broni się przed nadmiarem pozytywnych emocji i wytacza te przeciwstawne do nich. Żeby, … Czytaj dalej

Podziel się!

932 – odpisał

Kiedy o 8:25 zawibrował telefon, podskoczyłam przestraszona. Sięgnęłam po niego. SMS z obcego numeru. Ściana łez. To on. Pan M. odpisał. Czy pasuje mi spotkanie jutro o 11:15? Szybko odpowiedziałam, że będę. Jakby miał się rozmyślić. I zaraz milion problemów. Tysiące myśli, jedna gorsza od drugiej. Jak dam radę tam pójść? Po tym wszystkim? Po tej kilkustronicowej wiadomości pożegnalnej, w której wyznałam mu wszystko? Wiem, nie było tam nic złego czy kontrowersyjnego, ale mimo wszystko… I setki obaw. Czy dam radę coś powiedzieć? Przecież w myślach mówię do niego od półtora miesiąca, ale czy dam radę coś wyartykułować? Cokolwiek? Czy … Czytaj dalej

Podziel się!

931 – po co to zrobiłam?

Złamałam się. Napisałam do pana M. Z racji świąt i tego, że nie chciałam mu przeszkadzać, wysłałam maila. Opisałam mu, jak jest. I zapytałam, czy mogę wrócić, chociaż po to, żeby dokończyć terapię. Choć na te kilka spotkań. Dlaczego to zrobiłam? Chyba z bólu. Z cierpienia, którego nie potrafiłam już dłużej wytrzymać. Albo żeby sobie jeszcze bardziej dowalić. Dołożyć kolejne odrzucenie. Myślę, że postąpiłam źle. Bo albo nie odpisze, co będzie wiązało się z jeszcze większym bólem. Albo odpisze i się nie zgodzi, co będzie się wiązało z tym pierwszym. Albo się zgodzi, czyli wrócę na kilka sesji, które w … Czytaj dalej

Podziel się!

930 – przekaz?

To będzie gorzki wpis. Bardzo gorzki. Długo się nad tym zastanawiam i… jaki przekaz ma płynąć z „Poskromić borderline”? Że warto się leczyć? Że warto się przełamywać, ufać, wierzyć, że będzie lepiej? Że warto wydać kilkadziesiąt tysięcy złotych, nie mówiąc już o setkach godzin życia? Że warto w siebie ładować tony chemii? Tylko po co? Żeby ostatecznie cierpienie było na takim samym poziomie, a do tego doszło poczucie opuszczenia? Zdradzenia? Pozostawienia samemu sobie? Naprawdę? Najpierw masz wiarę, ufasz w pomoc, angażujesz się. A potem zostajesz sam, jak na początku. I nikogo już nie obchodzą twoje łzy, ani krzyki rozpaczy. Nikogo … Czytaj dalej

Podziel się!

929 – osamotniona

Błagam każdego specjalistę po kolei o pomoc. Że już nie mogę. Że myśli przeradzają się w plany. Że autoagresja, autodestruckcja. Że nie daję sobie rady. Błagam, krzyczę: Niech mi ktoś pomoże! Nie daję już rady sama. Ale dociera do mnie tylko głuche echo ich milczenia i obojętności.

Podziel się!

928 – cierpiętnica

Miałam zamilknąć, wiem. Ale tak, jak moim przekleństwem jest cierpienie i chęć ukręcenia sobie łba, jest nim też pisanie. Wypisywanie tych bredni. Szef wkurwiony. Przez trzy dni nie miał ze mną kontaktu. Nie miałam nawet siły mu odpisać, że jestem chora czy ściemnić coś innego. Nie odbierałam telefonów, choć ciotka i matka wydzwaniały. Spałam i miałam nadzieję, że w końcu zasnę raz a dobrze i więcej się nie obudzę. Projekt, który robiłam miesiąc i szef mnie za niego bardzo chwalił, jest do totalnego przerobienia. Klient zobaczył efekt końcowy i stwierdził, że nie jest identycznie, jak na obrazku, który sobie namalował. … Czytaj dalej

Podziel się!