770 – terapia borderline: obrzydzenie do seksu = obrzydzenie do siebie

Dziś pan M. powiedział coś bardzo ciekawego. Że moje obrzydzenie do seksu to tak naprawdę obrzydzenie do samej siebie.
– Fantazjuje pani o tym, że może być sama.
– Nie raz myślałam sobie, że lepiej byłoby mi samej. Mogłabym chlać, ciąć się i przedawkowywać leki, kiedy tylko bym chciała.
– No właśnie. Ale w rzeczywistości nie potrafi pani znieść tej samotności. Nie potrafi pani być sama z tym cierpieniem.
– Ale jaki to ma związek z seksem?
– Myślę, że to obrzydzenie do seksu to tak naprawdę obrzydzenie do samej siebie. Bo wydaje się pani, że może być sama, niezależna. A tak naprawdę potrzebuje pani kogoś, kto będzie obok.
– I przez to się sobą brzydzę?
– Tak, bo czuje się pani przez to słaba.
Nie ukrywam, że dało mi to do myślenia. Na następnej sesji chcę kontynuować ten temat.
Podziel się!

762 – sens życia? poproszę

Wczorajszy wpis o zakończeniu pisania powstał w dużych emocjach.
Nie wiem, nie wiem komu wierzyć.
Miotam się między „pisanie to wszystko” a „nie potrafię pisać”.
Zdaję sobie sprawę z tego, że duży udział w tej niepewności ma brak pewności siebie i wiary we własne umiejętności.
Kurwa, dlaczego przerwa w terapii musi być akurat teraz… Jakimś cudem muszę wytrzymać jeszcze tydzień. Siedem cholernych dni.

Podziel się!

759 – spełnienie ogromnego marzenia

– Spełniłaś swoje marzenie! Zobacz, pięć lat czekałaś, aż weźmiesz do ręki swoją pierwszą książkę wydaną na papierze. Powinnaś być szczęśliwa! – Mówił Mrówek, trzymając w ręce Psychiatryk.
Kiwałam głową na potwierdzenie, ale zupełnie bez przekonania.
– Jestem z ciebie dumny!
Jego słowa, zamiast cieszyć, tylko mnie zasmuciły. Przecież tak dobrze wiem, jak bardzo zależało mi na tej książce. Na papierowym wydaniu dziennika, którego pisanie uratowało mi życie. I rozpoczęło moją przygodę z pisarstwem.
A jednak. Nie potrafię się cieszyć. Anhedonia szarogęsi się w mojej głowie. To takie przykre.
Drugi dzień po premierze rozpoczęłam na miejscu 47. w kategorii Psychologia Empiku. A ja? Patrzę na tę listę bestsellerów i chce mi się płakać. Czemu?

Podziel się!

757 – terapia borderline: opłakanie dzieciństwa

Nie mam siły pisać dokładnie, co się stało.
Powiem tylko tyle, że jest tragicznie. Miałam dziś na 8.30 dodatkową sesję. Całą przepłakałam, jednocześnie opowiadając o tym, co myślę i czuję. Pan M. tym razem mało mówił, nie przerywał mi.
Pochwalił mnie, że w końcu tak dużo i otwarcie opowiadam.
W pewnym momencie sesji zaczął pociągać nosem. Czyżby empatycznie się wzruszył moją historią? Nie… pewnie miał tylko katar… Nie wiem, bo nie miałam odwagi na niego spojrzeć.
Jutro kolejna sesja. Mam nadzieję, że pociągnę temat.
To było ważne i potrzebne spotkanie. Niemniej jednak, czuję się tragicznie. Jakbym w oczach miała śmierć.

Podziel się!