619 – czy to koniec równi pochyłej?

Terapeuty nie ma. Pisałam z nim i wygonił mnie do psychiatry. Psychiatra dał mi trzy antydepresanty do przetestowania, zwiększył dawkę neuroleptyka i przepisał Lorafen 2,5mg. Sam z siebie, nie musiałam nawet prosić.
W końcu zna mnie już kilka lat. Wie, jak się kończy moje pikowanie w dół. Jak dramatycznie wtedy się robi.
Dziś dopytałam pana T. Mogę brać do 5mg lorazepamu na dobę. Rano mnie uspokoił. Powoli pracowałam przez sześć godzin. To dużo, jak na ostatni czas. Wieczorem benzo zaczęło schodzić i znów silne przymusy i brzydkie myśli. Poszło kolejne 2,5mg Lorafenu. Niech już nie będzie źle…

Podziel się!

618 – Lorafen

Dwa i pół miligrama Lorafenu krąży we krwi od rana. W końcu poczułam spokój i nie chce mi się płakać. Jestem spokojna i potrafię się skupić na pracy.
Jestem też na zwiększonej dawce arypiprazolu – piętnaście miligramów. Mam więcej siły.
Pisać dalej nie umiem, ale wymyślam sceny do „Bohemy”.
Byle ten tydzień szybko minął. Chcę, żeby był już ósmy sierpnia i sesja. Mam dużo do pogadania z terapeutą. Z jego strony też boję się odrzucenia. Mam w sobie ogromny lęk przed tym spotkaniem.
Dobrze, że mam swój mózgotrzep…

Podziel się!

617 – spotkanie z psychiatrą

Bardzo sie denerwowałam przed wizytą. Nie wiem, dlaczego. Spodziewałam się krytyki albo odrzucenia, choć znam pana T. ponad 4 lata i nigdy nie zrobił nic, co sprawiłoby, żebym się tak poczuła.
– No i co to za tragedie się ostatnio dzieją, pani Aniu? – zaczął, gdy usiadłam w fotelu wpatrzona w swoje paznokcie.
– Znowu wszystko się posypało. Dwa miesiące latałam szczęśliwa, a teraz znów myśli samobójcze, przymus cięcia…
– Stało się coś w pani życiu?
– No skąd. Jak zwykle, samo się zjebało. Mam już tego dość. Dwa, trzy miesiące jest zajebiście, a potem znów…
– Pani Aniu, ale jest lepiej niż kiedyś. Kiedyś było albo źle, albo bardzo źle. Nie było takich długich okresów dobrego samopoczucia. Ten dół też minie. Zawsze to mija. Odwaliła pani kawał dobrej roboty na terapii.
Cóż na to mogłam powiedzieć. Może i miał rację?
– A kiedy wraca pani mistrz słowa? – zapytał, mając na myśli terapeutę.
– Za tydzień.
– No dobrze, to co, jakieś mózgotrzepy piszemy?
Pokiwałam głową.
Oprócz benzo zwiększył mi dawkę arypiprazolu do 15mg, czyli dwukrotnie. Wypisał też recepty na trzy różne antydepresanty. Mam pokombinować.
– I proszę następnym razem nie czekać aż tak pani zjedzie z nastrojem. Jak tylko coś się zaczyna dziać, proszę dawać znać. Lepiej wcześniej niż później – uśmiechnął się. – To będzie moja maksyma. Lepiej wcześniej niż później.
Wyszłam z gabinetu spokojniejsza. Mam być z nim w kontakcie, jak zwykle zresztą.
Zastanawiał się nad szpitalem, ale odmówiłam. Nie jest aż tak źle. Chyba…

Podziel się!

616 – psychiatra

Chcę już jutra popołudniu i wizyty u psychiatry. Pan T. zawsze potrafił poprawić mi nastrój i tchnąć we mnie nadzieję.
Boję się jednak krytyki z jego strony. To coś, co by mnie teraz dobiło.
Potrzebuję Lorafenu. Bo nie daję już rady.
Pan M. z kolei cały sierpień ma mieć wyjazdowy. Sesje więc będą w kratkę. Dopiero od września wszystko się unormuje. Zastanawiam się nad powrotem do dwóch spotkań w tygodniu. Chyba tego potrzebuję…

Podziel się!

615 – emocjonalna nawałnica pustki

Trwa we mnie nawałnica emocji. Nie wiem, co czuję. Nie wiem, co myślę. Czuję i myślę wszystko i nic. Nawałnica emocji, a jednak przeraźliwa pustka.
Jestem małym dzieckiem, zagubionym we mgle. Wołam mamę, ale odpowiada tylko echo. Przytulam się do zimnej ziemi. Biegnę na oślep, tuż nad przepaścią.
Czarna otchłań pochłania mnie. Woła to, co było. Nie chce przyjąć to, co będzie.
Nie potrafię skupić się na pracy.
Znalazłam w Internecie zdjęcie z oddziału psychiatryka, w którym byłam. Fotografia mojej sali, mojego łóżka. Tego drzewa, na którego gałęzi siedział wróbel, o którym pisałam w „Psychiatryku”, gdy zazdrościłam mu wolności. I skrzydeł. To wszystko sprawia, że chcę powrotu tam. Powrotu za kraty. Poczucia bezpieczeństwa, które tam zyskałam. Choć bezpieczna nie byłam – sama z sobą.
Dziwny to stan. Poczucie zagrożenia – z własnej ręki.

Podziel się!