463 – kłótnia

Kłótnia. Krótka, acz intensywna. Nie pamiętam, kiedy była ostatnia. Trzeba było więc nadrobić, nie?
Wieczorny sen, żeby przespać myśli samobójcze. Żeby zapomnieć, że się żyje.
Pobudka przed trzecią rano. Więc i kolacja, i fajka. I Lorafen krąży we krwi – pacyfikacja cholernych przymusów.
Kłótnia, o co? Nie pamiętam. Zbyt wiele emocji, by pamięć nie zawiodła. Spokój. Choć rezygnacja bardziej.

Podziel się!

460 – skoro jest dobrze, czemu jest źle?

Mrówczyńska, mam do siebie pytanie. Dlaczego, skoro jest dobrze, to jest źle? Czy ty nie potrafisz się tak po prostu cieszyć z życia?
Zobacz. Masz kochającego partnera. W końcu żyjecie z sobą w zgodzie i miłości. Jesteś aktywna. Masz do wydania dwie kolejne książki. Zamierzasz wrócić do pisania „Majki”. Na sesjach się otworzyłaś i w końcu rozmawiasz z terapeutą swobodnie. Masz dobre relacje z rodziną. Nawet nastrój jest w miarę dobry. Więc o co ci chodzi? Skąd te myśli samobójcze? Skąd ten przymus cięcia? Skąd te cisnące się do oczu suche łzy?
Mrówczyńska, ja już naprawdę nie mam do ciebie siły…

Podziel się!

459 – terapia borderline: górka

Żywo opowiadałam o ostatnich wydarzeniach.
– To chyba dość dobry okres w pani życiu, prawda?
– W zasadzie tak. Ale wolę tego nie mówić na głos, żeby nie zapeszyć. Bo wie pan, jak jest za dobrze…
Roześmiał się.
– A ciąć się dalej pani chce?
– Powiedzmy, że nie.
Właśnie. Ta cholerna autoagresja. Kiedy się chce – wkurzam się na siebie. Kiedy się nie chce – czegoś mi brakuje. Pieprzone uzależnienie. Cholerstwo trzyma się mnie od 15 lat. Ale nic to. Trzeba zmądrzeć. Wyleczyć blizny, walnąć tatuaż na nadgarstku i dalej iść przez życie z podniesioną głową.

Podziel się!