918 – trzymaj głowę na powierzchni!

Kolejne dni mijają, jeden za drugim, zlewają się w jedno. Wstaję przed siódmą. Od razu siadam do książki i piszę do dziesiątej. Następnie włączam programy wykorzystywane w celach zarobkowych i pracuję do wieczora. Później szybkie zakupy, jakiś obiad. Potem film lub serial i spać. A rano znów od nowa.Ale nie narzekam. Jestem wdzięczna organizmowi wspieranemu przez trzysta miligramów bupropionu i sto miligramów amisulprydu za to, że jakoś funkcjonuje. Że wystarcza mu pięć, sześć godzin snu, dzięki czemu mam czas na swoją pasję. A i umysł jest w ostatnim czasie łaskawy i nie gnębi mnie złym nastrojem ani kryzysem emocjonalnym.Choć co … Czytaj dalej

Podziel się!

914 – coraz bliżej śmierci

Jutro ciocia zabiera Fizię. Jest mi bardzo przykro i smutno. Ten piesek wniósł nieco życia, radości i uśmiechu. Kiedy go zabranie, znów otoczy mnie martwa pustka. Kiedyś napisałam, że żyję już tylko z rozpędu. Teraz nawet tego nie ma. Jedynym powodem, dla którego jeszcze oddycham, jest rodzina. Nie mogę zafundować im takiej traumy. Pan M. miał rację, musieliby z moim samobójstwem żyć do końca, myśleliby i śnili o nim. Nie mogę ich tak skrzywdzić. Pewnie wyrzucaliby sobie, że mi nie pomogli, że nie byli w stanie mnie zatrzymać. Więc żyję. I będę żyć tak długo, jak będę musiała. Każdej nocy, … Czytaj dalej

Podziel się!

910 – słomiana wdowa

W niedzielę rano Mrówek pojechał na urlop. I tak oto zostałam słomianą wdową. Ale ciocia przywiozła mi moją ulubioną Fizię, cobym nie była sama jak palec. To dziwne, ale mam wrażenie, że rozmawiamy z Mrówkiem więcej i więcej mamy sobie do powiedzenia, odkąd nie ma go w domu. Nie świruję z powodu jego fizycznej nieobecności. Tłumaczę sobie, że ma prawo ode mnie odpocząć, nabrać sił i naładować baterie. Właśnie mijają dwa tygodnie od zakończenia… Gdyby nie moja decyzja, siedziałabym teraz w gabinecie pana M. Jak sobie o tym pomyślę, to… Jednak zauważyłam, że pies bardzo dużo zmienia. Nie skupiam się … Czytaj dalej

Podziel się!

891 – wracam do życia

Zsyłka na wieś i idący za nią czas ochronny dobiegają końca. Jutro wracam do domu. I do roboty.Niestety, nie pracuję na etacie. Nie mogę wziąć L4 i mieć na wszystko wyjebane. Fakt posiadania firmy i goniące terminy zmuszają mnie do powrotu do codzienności i obowiązków z nią związanych. Choć nie mogę powiedzieć, że wszystko jest już we względnej normie. Mrówek zgodził się, żebym wróciła. Wczoraj przeprosiłam go za to, co po raz kolejny odpierdoliłam. Że naraziłam go na stres i inne negatywne emocje. „Przecież nie pierwszy i nie ostatni raz” – odpowiedział.I tak, ma rację. Z moimi kryzysami nie można … Czytaj dalej

Podziel się!

874 – aż się kurzy!

Sertralina spowodowała, że znów zaczęłam wstawać wcześnie. Około siódmej siadam do komputera i pracuję osiem godzin. Bez przerw, bez drzemek. A jeszcze niedawno po dwóch, trzech godzinach musiałam iść się kimnąć godzinę lub dwie. Czas w pracy mija mi szybko i nie jest udręką. Miła odmiana. Kończę pracę przed szesnastą i mam czas dla siebie. Trochę chce mi się spać, ale szkoda mi czasu, który przeznaczam na czytanie lub pisanie. Nastrój w miarę, mam przebłyski dobrego humoru. Choć wciąż gdzieś tam próbuje się przedrzeć smutek, rozpacz i bezsens.

Podziel się!

869 – i znów w kieracie

Urlop, jak to urlop, mimo że trwał dwa tygodnie, szybko się skończył. Za szybko! Udało mi się w tym czasie podwoić objętość Guru. Napisałam dziesięć stron A4 na laptopie. Mam też pomysł na poprowadzenie akcji.Udzieliłam jednego wywiadu i prawie przygotowałam się do jutrzejszego live’a. Wczoraj z Agnieszką testowałyśmy połączenie i trochę pogadałyśmy. Było miło.Prawie przeczytałam „Dzieci psychiatryka”, zostało mi jakieś trzydzieści stron. Książka krótka i ciekawa, ale jestem w wiecznym niedoczasie, stąd czytanie na raty. Jutro pierwsza sesja po dwutygodniowej przerwie. Czy w końcu uda mi się poruszyć temat zakończenia terapii? Zadać pytania, które mnie tak męczą? Szczerze? Wątpię. Nie … Czytaj dalej

Podziel się!

868 – przygotowania

Od rana pisanie. Guru brakuje jakiejś jednej czwartej strony do dwudziestu stron. Ma ponad siedemdziesiąt pięć tysięcy znaków, co daje blisko pięćdziesiąt stron wydanej książki. Niby mało, ale biorąc pod uwagę, że przed świętami tekst był o połowę krótszy, jestem zadowolona. Przed chwilą moje zmysły pobudziła cudowna kąpiel z pianą o zapachu czekoladowej trufli. Mrrr! Zrelaksowałam się. Tego było mi trzeba! Teraz przymierzam się do przygotowań do pierwszego z dwóch wywiadów. Tematem jest pisanie. Otworzyłam plik i próbuję odpowiadać na pytania. Nie jest to proste, gdyż myślami jestem w świecie przedstawionym tworzonego właśnie thrillera. No, ale cóż, nie samym pisarstwem … Czytaj dalej

Podziel się!

866 – „świątecznie”

No, to pobyło miło i świątecznie. A potem wstał Mrówek… Chuj, wyjebane, święta odwołane. I nawet się już nie wściekam. Po prostu jest mi tak cholernie przykro… Wódka na pusty żołądek, rozgrzebane żarcie w kuchni, syf w mieszkaniu. Ale nie zależy mi już na niczym. Kończę pić i idę spać. Przespać ten czas, który miał być wyjątkowy. A jest wyjątkowo przykry. Zawiedzione nadzieje i oczekiwania. I święta jak co roku. Oby się skończyły jak najszybciej. I pomyśleć, że w tym roku wzięło mnie na świąteczną atmosferę. Że miało być miło, wyjątkowo, ciepło, rodzinnie. Płaczę i nie potrafię się uspokoić. W … Czytaj dalej

Podziel się!

862 – jebać system

Co za dzień. Dziś wszystko mnie tak wkurwia, że mam ochotę przypierdolić każdemu, kogo widzę. Albo wybuchnąć i zalać swoimi rozdupconymi flakami cały świat. Sama nie wiem. Nie mogę się zdecydować. Przed sesją bardzo się denerwowałam. Spodziewałam się, że Pan M. będzie roztrząsał tę środową wiadomość do niego. Ale nie, nie zająknął się o niej ani półsłówkiem. Szczerze? Choć mnie to stresowało, chciałam o tym porozmawiać. Ale, jak zwykle, nie potrafiłam poruszyć tego tematu sama z siebie. Mówiłam o lęku przed opuszczeniem w kontekście Mrówka. Jednak nie dałam rady odnieść tego do terapeuty. W efekcie jestem na siebie bardzo zła. … Czytaj dalej

Podziel się!

852 – jeszcze chwila i wysyłam w świat

Ten weekend był wyjątkowo owocny. Udało mi się dobrnąć do końca książki z poprawkami, zredagować maila do wydawnictw oraz naskrobać Słowo od autorki.Teraz zostało już tylko naniesienie poprawek na wersję elektroniczną i „Granice obłędu” można wysyłać w świat! Nie ukrywam, że uważam tę powieść za najlepszą, jaka wyszła spod mojego pióra. Czy wydawnictwa będą tego samego zdania i któreś w końcu ją przyjmie? Nie wiem. Nie wiem, ale wciąż tli się we mnie nadzieja. Dziś nie jest dobrze. Nie wiem, czy to zwykły smutek, czy wywołany faktem odstawienia sertraliny. A zeszłam z niej, by od dziś zacząć leczenie wortioksetyną. Jestem … Czytaj dalej

Podziel się!