13 – yyy… dawno mnie tu nie było

Zbieram się od naprawdę długiego czasu, żeby coś napisać. Ale wiecznie nie mam kiedy. I okazało się, że nie zaglądałam tu od początku grudnia. Kiedyś taka sytuacja nie miałaby miejsca. Ale teraz? Szczerze? Żyję prawdziwmym życiem, a codzienność nie dostarcza mi tak intensywnego bólu, żebym musiała pisaniem redukować poziom napięcia czy cierpienia.

Jedyne, na co narzekam, to kompletny brak wolnego czasu.

Dużo pracuję zawodowo. Oprócz tego uczestniczę w kursie na doradcę ds. zdrowienia. Jestem już po dwóch zjazdach. Poza tym przygotowuję się do założenia fundacji, co jest, jak na razie, dość karkołomne. Ilość spraw do załatwienia, dokumentów, sprawozdań i innych tego typu kwestii mnie przeraża. Ale cóż, nie poddaję się i w końcu dopnę swego!

Pracuję też nad dużym projektem, o którym wspominałam, choć jeszcze nie podam żadnych szczegółów. Udaje mi się zaangażować w niego coraz więcej osób i mam nadzieję, że wszystko pójdzie po mojej myśli.

Także, chciałabym podkreślić, brak informacji ode mnie, to dobra informacja. Oznacza bowiem, że zaangażowanie realnym życiem pochłania mnie bez reszty.

Trzymajcie się i nie dajcie się!

Podziel się!

12 – w końcu napisałam kilka zdań!

Nie wiem, chyba należy to rozpatrywać w kategorii cudów, bo, po miesiącu, dzisiaj w końcu udało mi się siąść do „Walcząc o życie”. Sukces!

Ostatnio, po długiej, wielotygodniowej walce z myślami, wysłałam maila do pana M. Wahałam się, bo nie rozmawialiśmy na temat kontaktu po zakończeniu terapii, a terapeuci psychodynamiczni są raczej sceptycznie do tego nastawieni. Opisałam to, co dzieje się w moim życiu. Zmiany, które we mnie zaszły. Podziękowałam za to, co dla mnie zrobił, jak bardzo mi pomógł.
Doczekałam się nawet odpowiedzi. Mój były terapeuta napisał, że cieszy się z tego, jak układam sobie życie. Że miło czytać moje słowa. Dodał, że efekty terapii widać dopiero po jej zakończeniu, dlatego rzadko się o nich dowiaduje.
Po otrzymaniu wiadomości zwrotnej znów zatęskniłam za tą relacją. Jakoś mnie nosiło i nie umiałam sobie znaleźć miejsca. Choć teraz, pół roku po rozstaniu, bardzo rzadko myślę o panu M., czasem jeszcze odzywa się tęsknota i poczucie straty ważnej relacji. Ale myślę, że to normalne. W końcu przegadaliśmy kilkaset godzin, spotykaliśmy się regularnie sześć lat. Trudno byłoby tak po prostu wymazać to z pamięci.

Wciąż żyje mi się dobrze. Czasem nieco bólu sprawia mi natłok przykrych emocji z przeszłości, które dalej ze mnie wychodzą. Ale nie dezorganizuje to mojego życia i funkcjonowania. Niezmiennie pozostaję aktywna. Nie narzekam na brak zajęć, tylko na brak wolnego czasu, podczas którego mogłabym pisać albo usiąść pod kocem z książką i zanurzyć się beztrosko w lekturze. Ale jestem wdzięczna za to, co mam, co robię. Za każdą aktywność, która sprawia, że zasypiam z poczuciem zrobienia czegoś ważnego lub potrzebnego.

Poniżej wrzucam nagranie z live’a o borderline zorganizowanego przez Fundację Wielogłosu.

Podziel się!

11 – wykład na temat borderline

Jestem tak zarobiona, mam tyle na głowie, że dopiero teraz zauważyłam swoją trzytygodniową nieobecność tutaj. No cóż, dzieje się, wiele się dzieje.

Wczoraj odbyło się spotkanie ze mną w ramach wykładu „BORDERLINE oczami psychoterapeutki i pacjentki” organizowanego przez Naukowe Koło Psychologii Klinicznej UWr. Pierwsza, teoretyczna część wykładu dotycząca diagnozy oraz terapii borderline została poprowadzona przez Magdalenę Tylko, szefową Polskiego Towarzystwa DBT. Druga część, w formie wywiadu, poświęcona została omówieniu kryteriów diagnostycznych na moim przykładzie oraz opowiedzeniu, jak wygląda to zaburzenie z perspektywy pacjenta. Serdecznie zapraszam do obejrzenia nagrania!

Natomiast już w poniedziałek (29.11) o godzinie 17:00 odbędzie się spotkanie ze mną w ramach Live z Platformą Zrozumienia organizowane przez Fundację Wielogłosu.

Podziel się!

9 – w wirze aktywności

Ostatnio nie mogę narzekać na brak zajęć. Mam masę pracy zawodowej, która zajmuje mi zdecydowaną większość czasu.
W wolnych chwilach, które udaje mi się czasem wygospodarować, piszę wspomnienia z terapii.
Oprócz tego powoli zaczynam pracę nad pewnym dużym projektem. 22 listopada mam ważne spotkanie w tej sprawie, więc trzymajcie kciuki!

A dziś zostało dodane wydarzenie na Facebooku, więc mogę Was już oficjalnie zaprosić na spotkanie online ze mną w ramach wykładu organizowanego przez Koło Naukowe Psychologii Klinicznej UWr. Oprócz mnie wystąpi również Magda, szefowa PT DBT. Oczywiście będziemy rozmawiać o borderline. Więcej info w wydarzeniu.

Podziel się!

4 – góry, góry, góry

Znów jesteśmy w Tatrach. W sobotę, po nieprzespanej nocy i kilkusetkilometrowej drodze, dotarliśmy na parking w Kuźnicach. Poszliśmy na Kasprowy przez Halę Gąsienicową i przy okazji zdobyliśmy też Beskid, mój drugi dwutysiecznik. W niedzielę zdobyliśmy Kozi Wierch od Doliny Pięciu Stawów Polskich, który był moim trzecim szczytem położonym ponad dwa kilometry ponad poziomem morza. Dziś, całkowicie wykończeni, pojechaliśmy na wczesny obiad do ulubionej karczmy, a potem na kawkę i deser do restauracji z tarasem z widokiem na Tatry.

Ostatnio jakoś mało piszę na blogu. Mijają cztery miesiące od zakończenia terapii i mam wrażenie, że zaczęłam żyć więcej i bardziej, zamiast pisać o swoich przeżyciach i przemyśleniach. Mam nadzieję, że to czasowe, bo choć skupienie na realnym życiu jest pozytywne, to brakuje mi pisania.

Za półtora miesiąca premiera „Dwóch słów”. Cieszę się, bo dawno nic nie wydałam.

Chcę żyć intensywnie. Nadrobić te wszystkie stracone lata, gdy większość swojej energii marnowałam na niszczenie siebie i szarpanie się z samą sobą. Pragnę czerpać z życia garściami i więcej dawać z siebie innym.

Podziel się!