918 – trzymaj głowę na powierzchni!

Kolejne dni mijają, jeden za drugim, zlewają się w jedno. Wstaję przed siódmą. Od razu siadam do książki i piszę do dziesiątej. Następnie włączam programy wykorzystywane w celach zarobkowych i pracuję do wieczora. Później szybkie zakupy, jakiś obiad. Potem film lub serial i spać. A rano znów od nowa.Ale nie narzekam. Jestem wdzięczna organizmowi wspieranemu przez trzysta miligramów bupropionu i sto miligramów amisulprydu za to, że jakoś funkcjonuje. Że wystarcza mu pięć, sześć godzin snu, dzięki czemu mam czas na swoją pasję. A i umysł jest w ostatnim czasie łaskawy i nie gnębi mnie złym nastrojem ani kryzysem emocjonalnym.Choć co … Czytaj dalej

Podziel się!

916 – „Walcząc o życie”: naruszenie tabu

Przed chwilą skończyłam pisać trzeci rozdział. Z tej okazji, łapcie jego początkowy fragment. Czternaście lipcowych sesji zaczęłam od myśli samobójczych i okaleczenia się. Kiedy tylko weszłam do gabinetu, od razu się do tego przyznałam.– Bardzo się pani pocięła?– Normalnie – bąknęłam, jakby była to najzwyczajniejsza w świecie czynność, ale panu M. to nie wystarczyło, chciał wiedzieć więcej. Ja jednak milczałam. Bo co niby miałabym powiedzieć?– Na ręce się pani pocięła? – Nie odpuszczał.Potwierdziłam i wtedy padło pytanie, które momentalnie podniosło mi ciśnienie i przyprawiło o mdłości.– Może mi pani pokazać?Nie powiem, spanikowałam, nauczona doświadczeniem, że specjaliści każą sobie pokazywać samookaleczenia … Czytaj dalej

Podziel się!

915 – terapia przeżyta od nowa

Proces twórczy trwa w najlepsze. Piszę codziennie od szóstej rano do jakiejś dziesiątej. I nie jestem w stanie nic zrobić, zanim nie powstanie kolejna strona, dwie tekstu. Jestem zafiksowana na tym punkcie. Pisanie tej książki to dla mnie skuteczna autoterapia. Myślę, że dzięki niemu jestem sobie w stanie jakoś poradzić z zakończeniem terapii i żałobą po utraceniu tej relacji. Opisując to, co działo się w gabinecie, przypominam sobie wiele rzeczy. To tak, jakbym przeżywała tę terapię od nowa, jeszcze raz. I mam dziwne wrażenie, że to wszystko zaczyna we mnie pracować, a ja dopiero teraz jestem na to gotowa. Ciekawe, … Czytaj dalej

Podziel się!

912 – mania pisania

To jest jakiś obłęd. Siedzę nad książką w każdej wolnej chwili. Kiedy tylko mam trochę czasu, otwieram edytor tekstu i piszę. Dziś pracuję nad nią od ósmej rano. Robiłam tylko przerwy na spacery z Fizią. Mogłabym pisać non stop. I żałuję, że tak się nie da. Z okazji skończenia rozdziału drugiego i rozpoczęcia trzeciego, łapcie fragment. Od początku terapii wybierałam się do psychiatry. Straciłam kontakt z moim lekarzem – nie odpisywał na e-maile, SMS-y, nie odbierał telefonów. Pan M. polecił mi znajomą lekarkę i długo naciskał, żebym się z nią w końcu skonsultowała. Kiedy się do niej nareszcie wybrałam, odesłała … Czytaj dalej

Podziel się!

911 – odrealnienie

Trudno mi dziś trzymać odpowiedni poziom kontaktu z rzeczywistością. Derealizacja i depersonalizacja zaglądają do mnie zza rogu. Nie wpadały w odwiedziny przez całe lata. Czasem tylko machając z ukrycia. Przez uchylone okno owiewa mnie zimny wiatr. Ale i on nie jest w stanie sprowadzić mnie na ziemię. Próbuję pracować i niby robota powoli idzie do przodu, ale nie mogę powiedzieć, że jestem na niej skupiona. Fiźka śpi na posłanku przy biurku. Cichutko chrapie. Pokochałam tego psa. Codziennie po pracy piszę wspomnienia. Myślałam, że emocjonalnie będzie to dużo trudniejsze. Okazało się jednak, że dominującą emocją podczas pisania jest nostalgia, a nie … Czytaj dalej

Podziel się!

908 – tak się zaczęła znajomość z panem M.

Jak już wspominałam, pan M. nie miał nic przeciwko napisaniu książki z naszej wspólnej pracy. I tak oto zaczyna się czwarta część cyklu „Młody bóg z pętla na szyi”… ROK I Maj Terapia u pana S. zakończyła się gwałtownie („Młody bóg z pętlą na szyi. Terapia u Doktorka”). Bardzo mnie rozczarowała, choć z drugiej strony pobudziła chęć stworzenia prawdziwej relacji terapeutycznej, opartej na bliskości, zaufaniu i poczuciu bezpieczeństwa. Jeszcze przed hospitalizacją na oddziale zamkniętym, gdzie otrzymałam diagnozę pogranicznego zaburzenia osobowości („Młody bóg z pętlą na szyi. Psychiatryk”) trafiłam na stronę internetową pana M. Gdy przeczytałam, co na niej napisał i … Czytaj dalej

Podziel się!

901 – autocenzura

Wczorajsza gównoburza na mojej facebookowej grupie doprowadziła mnie do ostateczności, stąd poprzedni wpis. Ale to nie tak, że zupełnie znikam. Po prostu postanowiłam nie publikować tu treści kontrowersyjnych i budzących tak skrajne emocje. Wszystkie dramatyczne wpisy będą powstawać w edytorze tekstu. Tak będzie lepiej i dla mnie, i dla Was. Nie wiem, czy znów odcięłam się od emocji, czy ta część, która we mnie walczy o życie łaskawie się przebudziła. Niemniej jednak jakoś się pozbierałam i, choć wciąż na kolanach, brnę dalej. A może to złapanie się nikłej nadziei w kwestiach wydawniczych dodało mi sił? Nie wiem. Zaczęłam pracę nad … Czytaj dalej

Podziel się!

886 – w cierpieniach się rodzi

„Sen” Na zmęczone oczy, najprostszy lek.Ciemność, głuchość i sen.Lecz bezsenne usta nieustannie szepcą:„Błagam, nie odchodź! Zostań tu ze mną!”Na wyczerpany stan emocjonalnyNajlepszy lek sprawdzony.Łóżko, Lorafen i kilka łyków wódki.I, proszę, nie marudź, że znów autodestrukcja.Połóż się przy mnie, odprowadź w sen.I nigdy, przenigdy nie opuszczaj mnie.

Podziel się!

884 – „Zadławienie”

„Zadławienie” Halo! Proszę pana!Stanął mi wiersz w poprzek gardła!Ugrzązł jak ość z wigilijnego karpia.Nijak przełknąć się nie daje.Chleb, przerzutnia, metafora – próbowane. Halo! Halo, proszę pani!Stanął mi wiersz w poprzek gardła!Przecisnął jeden wers, niczym nóżkę na zwiady.Czy jest po co, by przeciskał się cały? Halo! Halo, proszę pana!Stanął mi wiersz w poprzek gardła!I ni wejść, ni wyjść nie może.Proszę, niech się ktoś zlituje i mi tu pomoże!

Podziel się!

883 – poezjo moja, wróciłaś?

„Jedna łza” Czasem, gdy jest tak cicho i boleśnie,Siada i płacze, a przy tym bezgłośnie graNa ostrzach i swoich łzach.Ubrana w zbyt przewiewną sukienkę,Mimo chłodu lodowatych oczu innych.I wspomnienia powracają,I spojrzenia omiatają jej udręczoną twarz.A w dłoniach krwiste paciorki,Co kiedyś podczas zabawy,Poturlały się z maminych korali,Lecz ona wcale nie była zła.A dziś tak ciemno.Dziś jest tak pusto,Że po policzku płynie jedyna łza.

Podziel się!